Zamknij

BIEC: coraz więcej przesłanek przemawia za wzrostem inflacji

22:53, 15.02.2021 | PAP
Skomentuj PAP
REKLAMA

Podwyżki deklarują branże, które oferują przetworzone surowce konieczne do dalszej produkcji, takie jak: przetwórstwo ropy naftowej, produkcja metali czy produkcja sprzętu transportowego. "Wzrost tych cen oznacza wyższe koszty produkcji w branżach wytwarzających towary konsumpcyjne, co bezpośrednio przełoży się na wzrost wskaźnika CPI, potocznie zwanego inflacją. Już obecnie obserwujemy wśród producentów tendencję do podnoszenia cen, co znajduje swój wyraz w danych na temat cen producentów PPI" - zauważyli analitycy BIEC.

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), opracowywany przez BIEC, prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych, w lutym 2021 r. wzrósł do 76 punktów, o prawie 1 punkt w stosunku do poziomu z ubiegłego miesiąca.

"To już siódmy miesiąc systematycznego wzrostu wskaźnika. W kolejnych edycjach wskaźnika przybywa składowych, które przyczynić się mogą w perspektywie najbliższych miesięcy do wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych CPI" - podkreśliło BIEC.

Analitycy biura przypomnieli, że do listopada ub.r. średnioroczna dynamika cen producentów była ujemna. "W kolejnych miesiącach najprawdopodobniej ceny producentów bez względu na stan zamrożenia gospodarki będą rosły" - stwierdzili.

Według BIEC, na wzrost cen producentów wpływa także prowadzona przez NBP polityka utrzymywania niskiej wartości złotego, co podraża import, a także rosnące ceny surowców na światowych rynkach. "Wskaźnik cen surowców publikowany przez IMF rośnie w umiarkowanym tempie od lipca br. i obecnie przekroczył wartości sprzed roku, kiedy jeszcze nie było światowej pandemii. Drożeją przede wszystkim surowce energetyczne i metale, ale drożeją również surowce żywnościowe, w tym najsilniej wzrosły ceny cukru, zbóż i olejów roślinnych" - napisali analitycy w swoim raporcie.

W ich ocenie, polscy producenci dotknięci skutkami pandemii nie będą w stanie zamortyzować drożejącego importu i rosnących cen surowców, "tym bardziej, że pozostałe koszty ich działalności, takie jak podatki i parapodatki, ceny ustalane urzędowo, w tym np. minimalna cena siły roboczej, również rosną".

Także wśród konsumentów rosną obawy o stabilność cen. "Nasilenie konsumenckich oczekiwań inflacyjnych obserwujemy od października ubiegłego roku. Obecnie blisko 91 proc. badanych przedstawicieli gospodarstw domowych spodziewa się w najbliższych miesiącach wzrostu cen. Dla porównania przed miesiącem było ich 88 proc., zaś przed rokiem, - 74 proc." - wskazano.

Według analityków, istotnym czynnikiem o charakterze kosztowym, który również może wpłynąć na wzrost inflacji, jest zwiększanie się odsetka wykorzystania mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach przy jednocześnie rosnących cenach usług związanych z naprawami i konserwacją maszyn i urządzeń.(Karolina Mózgowiec)

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

EkoEko

0 0

Nic dziwnego, gdy rząd z premierem na czele "mija się z prawdą". Mieli pomysł na niskie podatki, i faktycznie - wprowadzili wszystkie :D , nawet te najbardziej absurdalne. Logiczną konsekwencją tego działania jest wzrost inflacji. Ceny rosną cały czas - z paru miesięczną "przerwą" gdy to mieliśmy deflację na poziomie ok. -0,5% ! w 2005 i 2016 roku. Dlaczego rząd nie utrzymał tego trendu ? Dlaczego wprowadzają masę nowych podatków ? Skoro rozdają na ślepo Nasze pieniądze, twierdząc że starczy, to po co wprowadzają nowe podatki ? Deficyt i inflacja ciągle jest obecne. Każdy rząd zabiera coraz to więcej pieniędzy z kieszeni obywatela - strach pomyśleć no kolejnym rządzie... 12:17, 19.02.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%