Zamknij

Mitologia naszych przodków. Najbardziej zagadkowa historia w tematyce Słowian

07:16, 08.08.2018 | Bartłomiej Grabowski
REKLAMA


To moja druga próba nad opracowaniem, zdaje się że najbardziej zagadkowej w historii Polski tematyki – mitologii. W pierwszej części przedstawiłem kilka najczęściej pojawiających się w źródłach i przekazach bóstw i duchów na terenach zamieszkałych przez tzw. Słowian. Z uwagi na duże zainteresowanie tematyką postanowiłem poszerzyć wiedzę nad tym sekretem i podzielić się wynikami moich badań, czy raczej spostrzeżeń. 

Dzisiejsza Polska to tereny dawnych Słowian, wielu plemion, o zróżnicowanych wierzeniach. Podzielmy więc całe dzisiejsze terytorium na dwie części: Środkową i Wschodnią oraz na Północną (drugą częścią zajmę się w osobnym artykule).


Ludy Europy Środkowej i Wschodniej, z małymi wyjątkami (Rumunia, Albania, Węgry) należą w większości do rodziny słowiańskiej, której tożsamość etniczna liczy około 1500 lat. Około V w. n. e. Słowianie migrują z obszarów Wschodnich Europy: na północ w kierunku Morza Bałtyckiego, na południe w stronę Adriatyku, z Czech w kierunku wschodnim, docierając w połowie drogi do Pacyfiku.


Na północy osiedlają się: Polacy, Białorusini i Rosjanie – osiedlili się na płaskich i bagnistych terenach, położonych blisko rzek. Centralne obszary zamieszkali – Czesi, Słowacy i Ukraińcy – osiedlili się w większości bezdrzewnej, na porośniętych trawami stepach.


Na południu osiedlili się jugosłowianie, Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy i Macedończycy oraz Bułgarzy, tu klimat był łagodniejszym w otoczeniu gór, w poblizu Adriatyku, Morza Egipskiego i Morza Czarnego.


Na wschodzie osiedlili się Rusini, czyli Rosjanie – drogę wycieli sobie ogniem i toporem przez gęstą puszczę, pełną bagien i jezior. Według Wasyla Kluczowskiego (1841-1911), aby zrozumieć kulturę słowiańską, należy poznać, rzekę i step, jest w tym dużo prawdy. Historyk pisał: „Las dostarczał Słowianom dębów i sosen do budowy domów, ogrzewał ich osiką i brzozą, oświetlał chaty brzozowymi drzazgami, obuwał ich w łykowe sandały, dawał im talerze i półmiski, okrywał skórami i futrami oraz karmił miodem. Był najlepszym schronieniem przed wrogami.”


Życie w lasach było ciężkie i pełne niebezpieczeństwa: wilki i niedźwiedzie tropiły ludzi i zwierzęta domowe. Cały świat był pełen dziwnych dźwięków i cieni. Puszcza budziła wyobraźnie, uczyła rozwagi. Step natomiast był jeszcze bardziej niebezpieczny, Słowianie nie mieli się gdzie ukryć, a w ich duszach zapisało się piętno bezkresnych horyzontów, pełnych hord nomadów, Mongołów i Tatarów. Inaczej Kluczewski pisał o rzekach: „Kochali swą rzekę. Żadnego innego elementu krajobrazu nie opiewano tak czule w folklorze. I nie bez przyczyny, nad jej brzegami budowano domostwa, karmiła ich przez większość roku. Dla kupców była doskonałą drogą. Uczyła Słowian porządku i gościnności, zmieniała ludzi w braci, sprawiała, że czuli się częścią społeczności, uczyła ich szacunku dla cudzych obyczajów, zmyślności i przystosowania.” 

[DAWNY]1533704981704[/DAWNY]


Rzeki i jeziora (także Gopło) miały swoje tajemnice. Słowianie uważali, że duch rzeki mruczał, gdy był zadowolony i ryczał ze złości. Każda rzeka i jezioro miała swojego ducha – opiekuna i żeńską nimfę (nad Jeziorem Gopło czuwała Rusałka). To właśnie tym potomkom Matki Natury, Słowianie nadali szczególny charakter.


Wodnik – duch rzeki, jeziora i morza. Dla Słowian ruch wody naturalnie sugerował, że znajdowało się w niej życie. Każdy obszar wodny posiadał swojego ducha – wodjanoja. Wodnik był stary, brzydki, oślizgły i zielonobrody. Panował nad „życiem” wody: kiedy był pijany, powodował powodzie, kiedy był zadowolony, prowadził ryby w sieci, rozgniewany, wzbudzał sztormy, zatapiał okręty i topił żeglarzy.


Z pokolenia na pokolenie przekazywano opowieści. Z czasem powstał zawód – powiedzmy gawędziarza wędrownego, który przemierzał osady i w zamian za jadło, opiekę i nocleg dzielił się wspaniałymi przypowieściami. W dawnych czasach, była to ulubiona rozrywka.


Wampiry – złowrogie, mityczne istoty. Dla Słowian „nieczyści” ludzie, nie zaznający odpoczynku po śmierci zmieniali się w wampiry – półżywe istoty nawiedzające domostwa o północy, aby wysysać krew lub nękać i wykorzystywać we śnie uśpionych.


Wilkołaki – każdy urodzony ze szczególnym znamieniem, czepkiem na głowie lub kłaczkami we włosach lub innej części ciała, mógł w przyszłości zostać wilkołakiem. Niektóre plemiona, brały to jednak za dobry omen, takie dziecko mogło zostać jasnowidzem, mogło także zamieniać się w zwierzę. Od charakteru człowieka zależało w jakie zwierzę zmieni się wybraniec. Złe osoby wybierały znienawidzonego wilka.


Niestety Słowianie nie pozostawili żadnych źródeł zapisanych mitów. Ciekawy zbiór mitów znjadujemy u Aleksandra Afanasejewa (1826-1871). Zebrał ponad 8 tomów mitów (640 przypowieści, legend, mitów, opowieści ludowych). Ukazały się dopiero w początkach drugiej połowy XIX wieku. W większości zapisał relacje z drugiej ręki, z zapisów innych osób, jest to jednak znakomity, niezastąpiony zbiór słowiańskiej spuścizny.


Duchy gospodarstwa domowego – pradawni Słowianie, widzieli je wszędzie. Były dobre, kapryśne i złe. Były związane z duchami przodków, należało więc je traktować z wielką troską. Zadowolony duch sprzyjał mieszkańcowi domostwa. Słowianie pielęgnowali pamięć o zmarłych w misternych rytuałach, takich jak pozostawienie pożywienia koło grobu i rozmawianie z grobem, kiedy należało podjąć ważną decyzje.


Mity słowiańskie pełne są fantazji, bohaterowie i bohaterki to dzielni młodzieńcy i niewinne dziewczęta (lub odwrotnie). W przygodach pomagają im zwierzęta i magiczna broń lub narzędzia. Tymi „złymi” są zazwyczaj smoki, wiedźmy, czarownice i źli królowie. Szczęśliwa liczba to trzy, kryjąca triadę wiedźm, zadań, synów, księżniczek, nocy i smoczych głów. 


Co ciekawę, bohaterem jest często wojowniczka, królowa zdobywczyni, mądra dziewczyna, czy zaczarowana piękność (legendy: Łucznik, Żabia Królowa, Maria Moriewna). Dopiero z nadejściem chrześcijaństwa wzrasta rola mężczyzn w mitach. Kapłanki zmieniają się w podłe wiedźmy.

Słowiańska wiedźma – stara czarownica, która zwykle siedzi na drewnianej ławce lub na kamiennym piecu, z jedną nogą podwiniętą za siebie, drugą zwisającą, zakrzewionym nosem sięgając sufitu. Potrafi latać na magicznych przedmiotach, wzbudza straszliwe nawałnice i zostawia za sobą choroby, a także śmierć. Żywi się mięsem ludzkim. Co ciekawe, wcześniej (przed wpływami chrześcijaństwa), kapłanka była wcieleniem miłości i mądrości, często niosła pomoc potrzebującym.


Słowiańska wiara przekonywała, że dusza zamieszkuje ciało. Owa dusza oddziela się od ciała po śmierci, ale czasem również w czasie snu. Dusze zbierały się nocą na wzgórzach i walczyły ze sobą. Przegrany mógł się już nie obudzić. U niektórych plemion, dusze mogły przybierać formę malutkiej, długowłosej, brzydkiej staruszki, która zapowiadała nadchodzącą śmierć. W niektórych mitach dusze zamieszkiwały również drzewa. Dlatego pewne drzewa uważano za święte, w legendach pojawiały się gadające i krwiożercze drzewa, sadzono je jako symbol życia. Kiedy bohater umierał, drzewo usychało.


Zaświaty – bywały przedstawiane jako wyspa Bojan, daleko na morzu, w miejscu gdzie zachodzi i wschodzi słońce. Właśnie w tym miejscu mieszkają duszę zmarłych oraz tych, którzy się jeszcze nie narodzili, wraz z nasionami, roślinami i ptakami. Droga duszy jest ciężka i długa.


Słowo o duchach obejścia, było ich naprawdę dużo. Wymienie ważniejsze. Duchem podwórza był Dworowoj. Był zazwyczaj niewidzialny, ci którym się ukazywał, opowiadali, że to starzec o siwej brodzie, porośnięty siwymi włosami. Należało przedstawić mu nowo narodzone zwierzę. Nawet łaźnia miała swojego ducha. Bannik, psotnik, potrafił też wróźyć. Kobieta która pozostawiła grzebień w łaźni, mogła na nim znaleźć włos przyszłego męża. Rusałka – zamieszkiwała wodne głębiny, nimfa wodna, urodziwa, naga dziewczyna, która oczarowywała przechodniów śmiechem lub śpiewem. Niektórzy byli gotowi się dla niej utopić. Rusałka była duszą noworodka, młodej nieszczęsnej dziewczyny bądź topielcy. Później kojarzono Rusałkę ze śmiercią, przed nadejściem chrześcijaństwa wiązano ją z płodnością.Odpowiednikiem przydrożnej rusałki była Wiła. Wiecznie młoda i piękna kobieta o długich puklach. Zwykle dziewczyna, która zmarła bez chrztu (pogląd chrześcijański), została porzucona przez narzeczonego lub zwykła „latawica”, której dusza unosiła się gdzieś pomiędzy niebem a ziemią. Pojawiała się zwykle nocą, aby śpiewać i tańczyć, przyprawiając każdego człowieka, który ujarzmi ją w tańcu, o śmierć. 


Wiele bóstw słowiańskich zostało „adoptowanych” i zmienionych przez chrześcijaństwo. I tak Perun, bóg grzmotu i błyskawic (czasem utożsamiany ze skandynawskim Thorem) stał się prorokiem Ilią, Wołos (Strażnik trzód i stad) przeobraził się w św. Własa, Kupalnica (bogini rzek i jezior) stała się Agrypiną, Kupała (bóg słońca i światła) Janem Chrzcicielem. Ryty wiosny pokrywały się teraz z Wielkanocą, zimową Calendae zastąpiło Boże Narodzenie, zaś święto Yarila (bóg słońca i ziemskiego życia) stało się świętem Jana Chrzciciela.


Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła: Rosyjskie bajki ludowe ze zbioru Aleksandra Afanasjewa, Polska Akademia Umiejętności, Prace Komisji Kultury Słowian, Kraków 2001; L. Moczulski, Narodziny Międzymorza, Warszawa 2007; T. Jaworski, Las w kulturze Serbołużyczan, Stud. Mater. Ośr. Kult. Leśn. 16, 2017, s. 39-51; A. Cotterell, Mitologia Świata, Ożarów Mazowiecki 2012; J. I Kraszewski, Stara Baśń, Warszawa 1983; Praca zbiorowa: Oxford – Wielka Historia Świata, Poznań 2006; J. Strzelczyk: Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Rebis 2008.

(Bartłomiej Grabowski)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© mojakruszwica.pl | Prawa zastrzeżone