Zamknij

O maszcie telefonii komórkowej z Witoldem Konopińskim, liderem podobnego do Kruszwicy protestu z Inowrocławia

18:59, 09.10.2019 | P.B.
REKLAMA
Skomentuj

Część mieszkańców Kruszwicy nie kryje swojego oburzenia tym, że na Osiedlu Zagople powstanie maszt telefonii komórkowej. Maszt ma być ogromny i mierzyć 42 metry. Dziś mamy okazję porozmawiać z Witoldem Konopińskim, który wraz z mieszkańcami Inowrocławia oprotestowali podobną inwestycje pod swoim blokiem.

Panie Witoldzie, proszę opowiedzieć nam o waszej walce z telefonicznym masztem w Inowrocławiu?

A więc nasz przypadek jest zbliżony do Waszego, z tą jednak różnicą, że plany inwestora zostały odkryte bezpośrednio przed rozpoczęciem prac budowlanych. Informację powziąłem w lipcu ub.r. z lokalnego portalu informacyjnego. Jeszcze tamtego samego dnia przygotowałem i rozwiesiłem plakaty informacyjne na klatkach schodowych pobliskich bloków. Sporządzony przez radnego miejskiego wniosek pozwolił „ruszyć” sprawę na nowo.

Powiadomiona została prokuratura. Powstała strona informacyjna w serwisie Facebook, zaś pod petycją zorganizowaną przez ówczesną zastępcę rady miejskiej, swoje podpisy złożyło 700 osób. Aktywne zaangażowanie wykazały wspólnoty mieszkaniowe, a sprawę wsparli samorządowcy z niemal wszystkich opcji politycznych. Przez ten cały okres zdobyliśmy sporą wiedzę i spokojnie mogę powiedzieć, że walka była uzasadniona. Pomimo zdecydowanego poparcia mieszkańców zdarzały się też głosy powątpiewania. - Jak bowiem grupka zwykłych ludzi może wygrać z tak dużą firmą? Praktyka pokazała niejednokrotnie, że może. Nie walczymy z wiatrakami, ale o prawo do spokojnego zamieszkiwania naszych posesji.

Na jakim etapie jest obecnie walka w Inowrocławiu?

W toku podjętych działań prawnych inwestycja na obecnym etapie jest wstrzymana. Już ten fakt stanowi spory sukces. Niemniej, sprawa przeszła wiele „ewolucji” i w dalszym ciągu toczy się na polu administracyjnym. Jesteśmy na to przygotowani. Istotne jest, iż tym razem uznano nas za strony postępowania, a zatem mamy wpływ na jego przebieg. Trudno jest oczywiście przewidzieć jak to wszystko się zakończy. Przebyliśmy długą drogę i czujemy się zażenowani, że spółka „P4” (PLAY) nie chce uszanować tak zdecydowanego sprzeciwu. Dodam, że wszelka oficjalna korespondencja, w tym list otwarty pozostały bez odpowiedzi. Sami mieszkańcy mają też prawo czuć się zmęczeni tematem. Dlatego też doskonale rozumiem mieszkańców Kruszwicy.

[ZT]9359[/ZT]

[ZT]9394[/ZT]

Jak udało się Wam zorganizować i skutecznie oprotestować inwestycję?

Nie ukrywam, że wymagało to sporego nakładu czasu, wysiłku oraz środków. Sprawne skontaktowanie ze sobą kilku stron pozwoliło nakreślić wspólny schemat działania. Z jednej strony prowadzona była kampania społeczna, osobnym zaś torem realizowano czynności formalno-prawne. Niebagatelny wpływ miała planowana lokalizacja, a co za tym idzie liczba osób zainteresowanych. Poza reprezentującym nas oficjalnie pełnomocnikiem, wsparcie merytoryczne okazali niezależni eksperci. Nasz przypadek komentowany był w serwisach branżowych. Sama kampania oceniona została jako jedna z nielicznych tak profesjonalnie prowadzonych w skali kraju. Choć wszystko „przycichło”, to jednak tylko pozory.

Strona FB ma w zamierzeniu stanowić kompendium wiedzy dla społeczności takich, jak Wasza. Mogę powiedzieć, że skontaktowało się ze nami już sporo osób z całej Polski. To ukazuje, istotny problem społeczny. Niestety, w mediach ogólnopolskich tematyka ta praktycznie nie istnieje, z uwagi na konflikt interesów. Telekomy są bowiem wpływowym reklamodawcą. Obserwuje się ponadto przejawy ignorancji społecznej – do momentu, aż problem nie dotknie tych konkretnych osób. Dlatego też prowadząc akcję na osiedlu Rąbin nawołuję do poparcia nas przez wszystkich Inowrocławian. Jutro bowiem sami mogą znaleźć się w potrzebie.

Jest protest, jest zaangażowanie. Pozostaje tylko zapytać czy taki maszt telefoniczny faktycznie jest niebezpieczny, czy też informacje na ten temat są przesadzone?

Cały problem polega na tym, że na to pytanie nie można udzielić konkretnej odpowiedzi. A zatem faktem jest, że promieniowanie elektromagnetyczne (PEM) wywiera wpływ na organizmy żywe. W ostatnich latach opublikowano wyniki badań na zwierzętach mówiące o jego negatywnych konsekwencjach. Nie chodzi tutaj jedynie o nowotwory, ale też mutacje genetyczne. Nikt jednak do tej pory nie przeprowadził szerokich badań epidemiologicznych na populacji ludzi. Dzisiaj na przykład wiemy, że praca w otoczeniu instalacji radarowych przyczynia się do bezpłodności. Jeszcze dwie dekady temu uznano by to za fikcję.Emisja obecna w telefonii komórkowej klasyfikowana jest do grupy 2B - możliwie rakotwórcza. Rozważa się zmianę na wyższą 2A, czyli prawdopodobnie rakotwórcza dla człowieka. Dlatego też zaleca się zastosować zasadę ostrożności, którą to telekomy odrzucają. Z jednej strony w sposób ekspansywny rozbudowują oni swoje infrastruktury, z drugiej kategorycznie odmawiają wiążącego zapewnienia o ich pełnym bezpieczeństwie. Zabezpieczają się w ten sposób przed ewentualnymi roszczeniami.

Już powyższe budzi spory niepokój, gdy instalacja ma być umiejscowiona w naszym bezpośrednim otoczeniu. Spotkałem się też z relacjami o tzw. elektrowrażliwości. Przejawia się ona w postaci zakłócania pracy organizmu u wybranych osób. Tutaj zdania samych badaczy są podzielone. Nie neguje się jednoznacznie występowania tego zjawiska, zaś w kilku krajach występuje ono jako jednostka chorobowa. Istotne jest rozróżnienie terminów telefon komórkowy oraz stacja bazowa. W przypadku pierwszego ekspozycja trwa stosunkowo krótko i za przyzwoleniem abonenta. Stopień promieniowania w tym przypadku uzależniony jest od odległości aparatu od stacji bazowej, rodzaju aktywności, a także samego aparatu. Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku stacji bazowych zlokalizowanych w pobliżu zabudowań mieszkalnych. Tutaj siła oddziaływania może być mniejsza, aniżeli w przypadku samego telefonu, jednakże narażenie występuje w sposób ciągły, często całymi latami.

Pomimo rzekomo rygorystycznych norm znane są przypadki notorycznego ich przekraczania. Bez wyrywkowego wykonania pomiarów nie wiemy, czy właściciel obiektu nie zwiększył mocy. Operatorzy argumentują, że zmuszeni są instalować stacje bazowe w tych konkretnych lokalizacjach w celu zapewnienia wysokiej jakości usług. Częstokroć jednak wybór miejsca dyktowany jest głównie czynnikiem ekonomicznym. Należy wiedzieć, że stopień PEM drastycznie maleje wraz z odległością. Zatem umiejscowienie stacji nawet kilkaset metrów dalej w znaczący sposób poprawia bezpieczeństwo lokalnej ludności. Pozostają jeszcze argumenty dot. zaburzania ładu przestrzennego, czy też spadku wartości nieruchomości. Tutajtrudno polemizować i nie przyznać racji protestującym.

Rozumiem, że walka z siecią telefoniczną nie jest równa. Czy można zatem przyjąć, że aby zacząć walczyć z taką inwestycją, należy się bardzo dobrze przygotować, także od strony formalno-prawnej?

Zdecydowanie tak. Działania społeczne są ważne, jednak fizyczne blokowanie budowy narazić może na odpowiedzialność karną. Zalecam traktowanie tego wyłącznie jako ostateczność. Żyjemy w państwie prawa i tylko jego właściwe zastosowanie gwarantuje skuteczność. Kluczowa jest sfera czysto merytoryczna. O ile nie ma problemu ze znalezieniem prawnika, to znalezienie prawnika rozumiejącego tajniki techniczne stanowi wyzwanie.

To oczywiste, że lokalne społeczności są przerażone wizją opisywaną w Państwa artykule. W takich przypadkach zalecam jednak powstrzymanie się od rozpowszechniania przez nich apokaliptycznych wizji. Operatorzy sieci wykorzystują to często jako argument przeciwko, ukazując nas jako „oszołomów”. Na stronie protestu odparliśmy atak przedstawiciela sieci PLAY, który próbował coś takiego uczynić - bezskutecznie. Wyszło z tego blisko 25 stron A4 rozmowy.

Wielu z pośród komentujących mieszkańców obwinia samorząd. Czy słusznie?

Nie chciałbym oceniać działań samorządu w tym konkretnym przypadku, gdyż nie posiadam do tego właściwych kompetencji. Nie dziwią mnie jednak odczucia Kruszwiczan. Na ogólny stan skupia się kilka elementów. Przede wszystkim niejednoznaczne, nieadekwatne, źle egzekwowane prawo. Zwróciła na to kilkukrotnie uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Kolejny element stanowi nadanie masztom statusu inwestycji celu publicznego. Znacznie utrudnia to wydanie ewentualnej odmowy. Dalej. Niekompetencja organów samorządowych. Powszechną praktyką jest przyjmowanie dokumentacji inwestora bez wnikliwszej weryfikacji. Tym sposobem sąsiadujące działki nie zostają uznawane za stronę – gdyż tak wykazał wnioskodawca. I ostatni element to przebiegłość inwestorów. Posiadając spore doświadczenie i praktycznie nieograniczone środki wykorzystują oni wszystkie powyższe. Tym sposobem, działając w majestacie prawa, unikają na przykład konieczności uzyskania opinii środowiskowych. Pamiętajmy, że mówimy o profesjonalistach zajmujących się tym na co dzień.

Jak Pan ocenia po wstępnych informacjach szansę Kruszwiczan na wygranie i zablokowanie inwestycji?

Z uwagi na to, że pozwolenie na budowę zostało wydane, a fundamenty wylano z pewnością będzie bardzo trudno. Nie chciałbym tutaj wyrokować, gdyż wszystko zależy od indywidualnego przypadku oraz stopnia determinacji obu stron. Sprawa może toczyć się długo. Niemniej, inwestor z pewnością wykorzysta obowiązującą zgodę i będzie starał się sfinalizować budowę jak najszybciej.

Podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej wspominał Pan, że wygrana w sądzie nie zawsze może oznaczać pełne zwycięstwo. Partia rządząca przygotowuje nową ustawę w sprawie sieci 5G. Czy może Pan coś nam o tym opowiedzieć?

Być może trudno w to uwierzyć, ale Polska należy do czołówki najbardziej rozwiniętych państw na świecie w dziedzinie telekomunikacji. W kontekście wciąż niepewnego wpływu oddziaływania PEM na ludzkie zdrowie nie jest to wcale powód do zadowolenia. Kolejne  generacje sieci komórkowych wprowadzają szereg usprawnień. Odbywa się to kosztem zagęszczania siatki nadajników i zwiększania ich częstotliwości oraz mocy. Nie inaczej jest w przypadku 5G. Rząd obiecuje powszechne wprowadzenie tychże „udogodnień” do roku 2023.W tym celu co kilka lat rozluźnia się obowiązujące przepisy, aby telekomy mogły swobodnie się rozbudowywać. Obecna rzekomo najbardziej rygorystyczna norma PEM w Europie ma niebawem ulec zmianie. To już praktycznie uniemożliwi sprzeciw społeczny. Dlaczego użyłem określenia „rzekomo”? Otóż jak zawsze ważne są szczegóły i literalne porównywanie wartości W/mkw w odniesieniu do danego państwa nie ma zastosowania. Nie można sytuacji w Polsce odnosić na przykład do Niemiec, gdzie faktyczne realia są zupełnie inne. Nie zapominajmy również, że świat nie kończy się na transmisji bezprzewodowej.

Serdecznie dziękuję.za rozmowę.

REKLAMA
(P.B.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (20)

PytajnikPytajnik

7 5

Kogo ten wywiad śmieszy? Poziom niektórych osób powala.... 19:25, 09.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

HeszkiHeszki

11 6

Wpierw ludzie narzekają że nie ma zasięgu ,a potem chcą manifestacje i protesty robić bo budują im nadajnik..? Gdzie tu sens..gdzie logika? Bez tych nadajników nie da się polepszyc odbioru sygnału.mimo iż ludzie boją się o swoje zdrowie,wieksza szansa na zachorowanie na raka daje trzymanie telefonu pod poduszka ;) 19:29, 09.10.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

aleś mądryaleś mądry

5 4

Taki nadajnik powinien być na odludziu a nie blisko domów! Nikt nie ma nic przeciwko takim masztom ale nie w takim miejscu!!!! 19:31, 09.10.2019


BigBrooBigBroo

5 2

Jak słaby zasięg niech zmieni sieć 20:14, 09.10.2019


Max Max

6 7

Na moje to może ten maszt stać nawet w przedszkolu. 20:09, 09.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

4 4

A co na ten temat PiS na spotkaniu? 20:11, 09.10.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

janojano

1 1

Pan Schreiber nie widział w tym nic złego. To tak w skrócie. 21:31, 09.10.2019


FrikoFriko

2 2

Mówiąc ogólnie, bla,bla,bla.Nie czuło się inicjatywy i konkretnego zainteresowania tematem.Podobno ma być spotkanie z Panią minister! Nie wiadomo czy P.Minister będzie jeszcze urzedowac bo przed nami wybory!! 23:39, 09.10.2019


MaxMax

10 9

Szybciej od żarcia z Biedronki padniecie na raka ,niż od tych masztów. 20:11, 09.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Moja chata z brzegu.Moja chata z brzegu.

9 2

Pewien człowiek mieszkający na odludziu,zablokował sąsiadowi budowę budynku gospodarczego, w którym miały być hodowane maciory.Powodem miał być ewentualny smród, który potencjalnie mogły emitować maciory.Człowiek ten,uwaga,już na etapie wydawania warunków zabudowy w urzędzie gminy w Kruszwicy(gdzie pracował) spowodował postępowanie,które zablokowało wydanie warunków zabudowy.Rolnik,sąsiad tego człowieka,nie wybudował tego budynku,bo nie otrzymał potrzebnych dokumentów.Dziwi zatem postawa Magistratu,który na odczepne wykpił się Starostwem,które wydało pozwolenie.Uważam,że ten maszt mógłby stać koło Gminy na skwerku między gminą a amfiteatrem od strony Gopła.Przecież według Magistratu maszt nie jest szkodliwy,to pracownikom urzędu nie szkodziłby,natomiast innym obawiającym się mieszkańcom nie przeszkadzałby,gdyż do najbliższych domów mieszkalnych jest kilkaset metrów w każdą stronę. Maszt pasowałby do Urzędu,bo to są cele publiczne.To rozwiązanie jest całkiem realne,albowiem te trochę drutu w wykopie można bez problemu przenieść. Trzeba tylko chcieć drogi Magistracie. 22:04, 09.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

UMUM

9 4

Brawo!!!Maszt koło Urzędu Miasta jest najlepszym miejscem!!!Niech zagląda do okien władz naszego pięknego miasta i niesie radość na kazdy dzień!!!A później proponuje CENTRUM ONKOLOGII W BYDGOSZCZY! 22:32, 09.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

AaAa

9 3

Cytuję słowa pewnego Pana, który był na spotkaniu,,Jak będziemy wjeżdżać do Kruszwicy od strony Inowrocławia, Strzelna lub Radziejowa naszą uwagę będzie przyciągał 44 metrowy maszt,nie Mysia Wieża, która jest chlubą Kruszwicy, ale maszt...,,
Apeluję do Władz Miasta opamietajcie się i brońcie problemów społeczeństwa w Kruszwicy..
23:24, 09.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

FrikoFriko

8 2

Znajomy opowiadał mi że wzdłuż jego posesji rolnik chciał kopać rów do kabla pół metra od granicy to najpierw musiał uzyskać jego akceptację. Z urzędu przyszła informacja że potrzebna jest zgoda,przysłali nawet projekt do wglądu. Z tego co mi wiadomo to nikogo nie informowali o budowie tego masztu.Po co Burmistrz jak decyzje podejmuje powiat??? 23:29, 09.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Mieszkaniec K-cyMieszkaniec K-cy

7 3

APELUJĘ DO WŁADZ MIASTA < BROŃCIE NAS MIESZKAŃCÓW > NIE ODSYŁAJCIE NAS DO DIABŁA (STAROSTWO), NIE CHOWAJCIE GŁOWY W PIASEK. PO TO WAS WYBRALIŚMY,ABYŚCIE NAM POMAGALI I BRONILI NAS. OPAMIĘTAJCIE SIĘ. LICZYMY NA WAS. 23:44, 09.10.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

MaxMax

2 0

Chlubą Kruszwicy jest bezrobocie. 06:07, 10.10.2019


Miłośnik masztów nieMiłośnik masztów nie

2 8

Buractwo niemalże śpi i *%#)!& w kiblu z telefonem a tu maszt zawadza, to oddac komory i do szałasów won, polować na bażanty i zbierać jagody. 10:26, 10.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Nie mylmy pojęćNie mylmy pojęć

4 2

Słuchajcie, podawanie przykładów, że ktoś przy kopaniu jakiegoś dołu czy budowie garażu musiał pytać sąsiada o zgodę nie jest w tym przypadku adekwatne do problemu masztu, bo budowy takich masztów są NIESTETY ustawowo uprzywilejowane i traktowane jako cel publiczny, a przy celu publicznym nikt nikogo nie pyta. Jeśli właściciel działki spełnia warunki do dostaje pozwolenie na budowę i jest po temacie. Przykład Ina też nie do końca trafiony, bo tam się wcale nie udało tego zatrzymać. 15:10, 10.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

AntyRządowyAntyRządowy

2 1

Jak zwykle ustawodawca każe, a wszystko jest na samorządy, które zgodnie z prawem muszą taką decyzję wydać zgodnie z ustawą! Tak nie może być! 18:04, 10.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

2 2

2 listopada 2018 r., a więc na koniec kadencji, burmistrz wydał decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. 19:55, 10.10.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Pietras Pietras

1 0

Do czego zmierzasz? 20:05, 10.10.2019


REKLAMA
© mojakruszwica.pl | Prawa zastrzeżone