Zamknij
REKLAMA

Kruszwiczanka Anna Pacia: Satysfakcja ze zdobywania kolejnych gór jest niewytłumaczalna [ROZMOWA]

07:57, 27.07.2020 | PB, rozmowa MK
Skomentuj
REKLAMA

Rozmowa z kruszwiczanką Anną Pacią o miłości do gór, odrywania się od sprawy przyziemnych i prowadzeniu bloga o górskiej tematyce. 

Przemysław Bohonos: Jesteś wielkim miłośnikiem gór co widać po publikowanych relacjach, zdjęciach, a także tekstach w mediach społecznościowych. Zastanawia mnie skąd wzięła się ta nietypowa pasja, jaką jest zdobywanie kolejnych górskich szczytów?

Anna Pacia: Sięgam pamięcią dużo czasu wstecz i na myśl przychodzi mi jedna chwila, która najprawdopodobniej stała się zapalnikiem, a później przerodziła się w pasję zdobywania gór. Pamiętam, jak w wieku kilkunastu lat po raz pierwszy pojechałam z rodzicami na wczasy do Kościeliska. Podczas dwutygodniowego pobytu w Tatrach przetarliśmy wiele szlaków, od regli aż po turnie. Wtedy traktowałam te wyjazdy wyłącznie jako aktywny wypoczynek, a że jesteśmy dość energiczną rodziną, spoglądanie na góry z dołu nie sprawiało nam takiej samej radości, jak dotarcie na kolejne szczyty. Przemierzanie górskich ścieżek nie stanowiło wtedy dla mnie żadnego problemu, wręcz przeciwnie, tempo pokonywania kolejnych metrów w pionie stało się atrakcją, próbą weryfikacji własnych możliwości i ucieczką od tego, co przyziemne. Czułam się trochę, jakbym była w innym wymiarze. Zupełnie odległa rzeczywistość od tej, z którą miałam do czynienia na co dzień. I był w końcu taki moment, kiedy się zachłysnęłam tym, co zobaczyłam. Przepiękne krajobrazy, zapierające dech w piersiach widoki, zachwyt nad wszystkim, co mnie otaczało. To był dzień, w którym przemierzaliśmy Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Wtedy ten obraz wokół mojej osoby zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Ja, człowiek, i cudownie wyrzeźbiona monumentalna przestrzeń. Niewątpliwie ta wysokość otaczających szczytów Tatr Wysokich spowodowała, że poczułam się jak mała mrówka, ale taka, która chce zawojować świat. W mgnieniu oka czar prysł, a ja wciąż jako niewielka istota ludzka postanowiłam, że będę zdobywać. Pomyślałam, że rodząc się jesteśmy tacy malutcy, ale możemy osiągnąć więcej, niż nam się wydaje. Więc zaczęłam dążyć do tego, aby przestało mi się wydawać. Zaczęłam zdobywać. Więcej i wyżej. Uświadomiłam sobie, że jeśli chcę, to mogę. Nie ma żadnych przeszkód, aby spełniać marzenia. Trzeba w końcu zakasać rękawy, ułożyć w głowie odpowiedni plan i wziąć się do roboty. A potem delektować się tym, co udało się osiągnąć. Satysfakcja ze zdobywania kolejnych gór jest niewytłumaczalna. Odnalezienie życiowej pasji nadaje sens i życie staje się dużo przyjemniejsze. Historia mojego hobby właśnie tak się zaczęła.


PB: Pamiętasz swoją pierwszą podróż w góry i emocje jakie ci towarzyszyły?

AP: Odtworzenie idealnego obrazu w mojej głowie z pierwszej wizyty w górach jest teraz niemożliwe, ponieważ były to czasy, kiedy miałam 12 lat. Troszkę czasu już minęło, ale wciąż sięgam pamięcią do tych najpiękniejszych chwil z tamtego okresu. O jednej już wspomniałam, Dolina Pięciu Stawów Polskich potrafi zachwycić nie tylko wytrawnego konesera górskich wojaży. Tego się nie zapomina. Kolejne widokówki z wizyty odtwarzają mi Dolinę Małej Łąki, którą przemierzaliśmy najczęściej ze względu na niewielką odległość od miejsca pobytu. I tą drogą również dotarliśmy na Giewont, który jest perełką Zakopanego i dla początkującego turysty punktem koniecznym do zdobycia. Nie mniejsze wrażenie zrobiły na mnie jaskinie w Dolinie Kościeliskiej. Nigdy przedtem nie miałam okazji znaleźć się w takim nietypowym środowisku wąskich korytarzy, bez żadnego zewnętrznego źródła światła. Przemierzając szlaki na różnych wysokościach czułam wolność. I choć może to zabrzmieć nieco pretensjonalnie, to właśnie tak było. Z dala od utartych schematów, od codziennie przemierzanych dróg, od tego, co muszę. Wtedy uświadomiłam sobie, że mogę. Robienie czegoś wbrew temu, co nakazują nam inni, oderwanie od monotonii, czasem też tupnięcie nogą i pójście w odwrotnym kierunku daje mi ogrom radości. Trudno wyplenić pewne cechy charakteru, ale na szczęście moje pozwalają mi czasem na odkrywanie tego, co nieznane. Właśnie tak się czułam podczas pierwszej wizyty w górach.


PB: Wakacje w pełni więc oferta spędzenia ich na górskich szlakach jest wciąż aktualna. Jak przekonać, że warto wybrać właśnie to miejsce na najbliższe miesiące.

AP: Góry niektórym mogą się kojarzyć z przekraczaniem granic możliwości, innym ze zmęczeniem, a kolejnym z oddechem czystym powietrzem. Różne jest postrzeganie gór, ale jestem przekonana, że to, co oferują górskie tereny usatysfakcjonuje każdego wczasowicza. Zacznę od dość powszechnego stwierdzenia, że ruch to zdrowie. Przemierzanie górskich ścieżek z pewnością korzystnie wpłynie na funkcjonowanie naszego organizmu, dzięki czemu po takim urlopie ze zdwojoną siłą wrócimy do pracy. Niekoniecznie, aby cieszyć się urokiem gór, trzeba się zmęczyć. Absolutnie nie można wierzyć takim mitom. W wielu polskich górskich pasmach znajdują się szlaki spacerowe, które charakteryzują się naprawdę niewielkim spadkiem. Co prawda w naszych najwyższych górach jest ich nieco mniej, ale również bardzo przyjemne są trasy w Dolinie Chochołowskiej lub Dolinie Kościeliskiej, albo ścieżki reglowe. Z kolei mniej uczęszczane, ale także bardzo atrakcyjne są Karkonosze, Bieszczady czy też Góry Izerskie. Warto odwiedzić miejsca mniej uczęszczane, aby móc delektować się widokami bez przeciskania się przez tłumy. Należy również pamiętać, że będąc w górach nie musimy wyłącznie iść z językiem na wierzchu pod górę, a potem ślizgać się na skale w dół. Górskie miejscowości turystyczne oferują szereg atrakcji, takich jak spływy kajakowe, rafting, spacer w koronach drzew, wjazdy i zjazdy kolejką górską, tory saneczkowe, baseny termalne. Ilość atrakcji jest niepoliczalna. Każdy w górach odnajdzie swoją własną przestrzeń.

PB: W Twoim wspinaczkowym "CV" znajdują się góry w Polsce. Czy planujesz górskie wyprawy poza granicami naszego kraju?

AP: Rzeczywiście na ten moment czytelnicy bloga i śledzący moją osobę w mediach społecznościowych mogą dowiedzieć się o górskich wyprawach w Polsce. Natomiast moje wycieczki górskie nie ograniczają się wyłącznie do granic naszego kraju. Do tej pory miałam okazję zdobywać szczyty we włoskich Dolomitach, austriackich Alpach oraz bardziej po sąsiedzku, w Czechach i na Słowacji. Na pewno nie jest to budząca ogromny podziw lista, ale uważam, że umiejętności należy nabywać od najbardziej podstawowych pasm górskich, zmierzając w stronę najwyższych światowych szczytów. Niektórzy wariaci próbują skracać tą drogę i odważnie decydują się na zdobywanie gór w Himalajach czy Karakorum, bez wcześniejszego przygotowania. Zastanawiam się jednak, czy jest to próba pochwalenia się sukcesem światu, i mam tu na myśli ten zazwyczaj facebookowo-instagramowy wirtualny świat, jeśli się oczywiście uda, czy próba przezwyciężenia własnych słabości. Jeśli mam mówić o sobie, to zdobywanie kolejnych szczytów, tych poza granicami Polski mam w planach. Niemniej jednak nie będę tego robić zbyt pochopnie. Czerpię ze zdobywania gór ogromną radość, a każdy przejaw euforii na szczycie dodaje mi sił do kolejnych górskich wycieczek. Staram się podchodzić do górskiej pasji rozsądnie, ponieważ zdaję sobie sprawę, że bywa czasem niebezpiecznie. Stopniowo przygotowuję się do każdej następnej wyprawy, buduję formę, walczę z przeszkodami. Z natury jestem perfekcjonistką, ale wiem, że wszystkiego nie da się zaplanować. Natomiast można być mniej zaskoczonym, a bardziej przygotowanym. Droga do celu może być równie zadowalająca, co jego osiągnięcie. Jestem na tej drodze, więc mam nadzieję, że w kolejnym roku znajdę się już ponad 4000 m n.p.m. Jeśli los mi będzie sprzyjał, to być może jeszcze wyżej.

PB: O zdobywaniu gór opowiada założony przez Ciebie blog, na który już dziś zapraszamy wszystkich czytelników naszych mediów regionalnych. Zdobywam.pl to bardziej forma pamiętnika, sprawozdawcza relacja z pokonanej trasy czy może jednak instruktaż dla osób, które chciałyby podążać Twoim szlakiem?

AP: Zdobywam.pl to świeży twór mojej wyobraźni. Jeszcze nie do końca okiełznany, ale już ujrzał światło dzienne. Na ten moment treści zawarte na blogu stanowią bardziej instruktaż dla osób, które planują górskie wyprawy. Każdy z wpisów zawiera opis konkretnego szlaku, który udało mi się przemierzyć w ostatnim czasie. Posługując się nawigacją na stronie lub przy użyciu wyszukiwarki można dotrzeć do interesującego opisu trasy. Zapewniam, że będzie tego więcej. W minionym okresie udało mi się przejść sporo kilometrów w górskim terenie, o czym będzie można przeczytać. Chciałabym, aby czytelnicy odszukali inspirację do swoich górskich wypraw w oparciu o to, co oferują im treści zamieszczone na blogu. Dlatego oprócz opisów szlaku na blogu będzie można poczytać o relacjach z moich kilkudniowych wypadów w góry, ciekawych trasach na początek i nie tylko, fascynujących miejscach, nietypowych górskich opowieściach i poradach, aby w górach być zawsze dobrze przygotowanym. Realizuję swój plan stopniowo, nie ukrywam, że prowadzenie bloga wymaga także pozyskania podstawowych umiejętności prowadzenia strony internetowej, szczególnie na początku, dlatego na pewne rzeczy trzeba jeszcze troszkę poczekać. Niemniej jednak, już teraz zachęcam do regularnego odwiedzania. Tworzę bloga nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych, dlatego zależy mi również na konstruktywnej informacji zwrotnej. Staram się zbierać na bieżąco opinie i wdrażać nowe pomysły.

PB: Byłem pod wrażeniem wielu wskazówek, których udzielasz na swoim blogu właśnie dla osób, które również mogą wziąć udział w zdobywaniu gór. Wyruszając w góry zapewne Ty również musisz zadbać o swoje bezpieczeństwo i pewne rzeczy zaplanować?

Bezpieczeństwo jest dla mnie sprawą nadrzędną. Staram się udzielać wskazówek czytelnikom, aby zdobywanie gór było dla nich bardziej wygodne, i przede wszystkim bezpieczne. Stąd też pod każdym opisem umieszczam informacje praktyczne. Sama doświadczam często różnych przygód, mimo wcześniejszego planowania trasy. Problemy z dojazdem do miejsca docelowego, znalezienie parkingu, nieodpowiedni ubiór, brak wystarczającej ilości jedzenia. To tylko kilka przypadków, z którymi mierzą się osoby niedoświadczone w górskiej turystyce. Myślę, że najważniejszą zasadą w przygotowaniach do wędrówki jest indywidualne podejście. Należy pamiętać, że w każdym paśmie górskim panują inne warunki pogodowe. Chociażby różne wysokości, nachylenie zboczy czy samo położenie geograficzne regulują własny rytm zachodzących zjawisk atmosferycznych. Główną niedogodnością jest niestety fakt, że pogoda w górach zmienia się czasem nieobliczalnie. W związku z tym przygotowanie na każdą możliwą okoliczność to podstawa mojej wycieczki. Zawsze mam ze sobą apteczkę, kurtkę przeciwdeszczową, czołówkę, latarkę, czapkę, rękawiczki oraz skarpetki. I mapę papierową, laminowaną. Wydawałoby się, że to takie oczywiste, ale nadal spotykam ludzi na swej drodze, którzy nie wiedzą, gdzie iść, potrzebują tabletek przeciwbólowych, plastry czy też reklamówki, bo z butów leje się woda. Niespodziewana ulewa na szlaku może uczynić naszą wędrówkę dużo bardziej niebezpieczną, niż przypuszczamy. Oprócz możliwości poślizgnięcia jesteśmy narażeni na przemoczenie, które może się przeobrazić w wychłodzenie organizmu, spowalniające poruszanie się po górskim terenie. Pomijam tutaj przygotowanie w warunkach zimowych lub okołozimowych, wtedy powinno być ono na dużo wyższym poziomie. W górach wysokich przede wszystkim kask, czekan i raki wraz z umiejętnością używania tego sprzętu. Naprawdę nie trzeba wydawać mnóstwa pieniędzy na właściwe przygotowanie się do wyjścia w góry w okresie letnim, a jedynie uwzględnić ryzyka, z którymi taka wycieczka się wiążę i zaopatrzyć się w podstawowe środki zapobiegawcze. Tak niewiele może nam pomóc przetrwać w niesprzyjających okolicznościach. Trudno dyskutować o bezpieczeństwie w górach, gdyż tak naprawdę żaden sprzęt nie jest w stanie uchronić nas tak bardzo, jak my sami. Rozważnie więc planujmy nasze wędrówki, z uwzględnieniem posiadanych umiejętności i monitorowaniem na bieżąco warunków pogodowych.


PB: Pytałem o bezpieczeństwo więc zapytam teraz czy była taka sytuacja w Twoich wędrówkach, która była groźna? Sytuacja, która wymagała od Ciebie szczególnej ostrożności i uwagi?

AP: Jak dotąd nie zdarzyło się mi się nic takiego, co skończyło się groźnie na szlaku. Ale nie ukrywam, że miałam kilka sytuacji, z pozoru błahych, ale w rzeczywistości takich, które mogły mieć zupełnie inny, negatywny przebieg. Pierwsza, która przychodzi mi na myśl, to strącenie kamieni na szlaku przez grupę turystów zupełnie nieprzygotowanych i nieświadomych skutków swojego zachowania. Idąc wytyczoną ścieżką musimy mieć na uwadze nie tylko swoje bezpieczeństwo, ale także innych turystów. Sporych gabarytów zrzucony kamień przeleciał nisko nad moją głową, gdybym nie uchyliła się to zapewne kamień trafiłby mnie w głowę, zrzucając jednocześnie w kilkusetmetrową przepaść. Druga sytuacja zdarzyła się podczas zimowego wejścia na tatrzański szczyt Świnicy. Kilkanaście osób, jeden po drugim, przecinało płat śniegu zalegający w dość stromym żlebie. Płat śniegu po przejściu kolejki osób osunął się na szlak, co mogło skończyć się tragicznie. Na szczęście nikt nie znajdował się w tym momencie na szlaku. Akurat ja wraz z pozostałymi wspinaczami przeczekaliśmy pewien czas, aby potem spokojnie, pojedynczo, przejść niebezpieczny fragment ścieżki. Zarówno w jednej, jak i w drugiej sytuacji przyczyną niebezpiecznych sytuacji była ludzka brawura, bądź też nieświadomość skutków takiego zachowania. Do trzeciej sytuacji doszło przypadkiem. Nie ukrywam, że również i mnie zdarzyło się zbłądzić, zbaczając z wytyczonego szlaku. O ile w zimie szlaki często przebiegają inaczej, niż na mapie, dlatego z łatwością można się zgubić, to latem z kolei idealnie pokrywają się z mapą. Jednak chwila nieuwagi, zagadania się z towarzyszami podróży może doprorwadzić nas niekoniecznie tam, gdzie chcielibyśmy pójść. Doświadczyłam tego po słowackiej stronie Tatr, idąc szlakiem mało popularnym, biegnącym bardzo wąską dróżką. Wtedy niezwykle pomocna okazała się mapa papierowa i sygnał gps widoczny na zegarku, dzięki którym udało się mniej więcej zlokalizować naszą grupę zagubionych. Wiedzieliśmy już, jak wrócić na szlak, ale odgłosy turlających się zwierząt z pobliskiego stoku wraz z wydającym rykiem wprawiły nasze serca w dużo mocniejsze bicie.

Zdobywam.pl to prawdziwe kompendium wiedzy. Życzę ci aby ciągle się rozwijało i stanowiło atrakcyjną ofertę dla wszystkich, którzy kochają górskie klimaty. Naszych czytelników zapraszamy do odwiedzenia bloga (link) oraz instagrama bloga (link). Materiały zdobywam.pl będą także cyklicznie dostępne  w naszych portalach informacyjnych. Zapraszamy. Dziękuje za rozmowę.

[POGODA]1595829536686[/POGODA]

(PB, rozmowa MK)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz