Nadchodzące dwa miesiące to statystycznie najmroźniejszy i najbardziej krytyczny czas dla ptaków. Aby nie zamarznąć, muszą jeść dużo, ale jednocześnie na tyle mało, by zachować lekkość i nie stać się łatwym łupem dla drapieżników. Każdy gram tłuszczu ma znaczenie - tłumaczy ornitolog dr hab. Konrad Leniowski, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego.
- Dzikie ptaki nigdy się nie przejadają, choć w karmniku mają jedzenia ad libitum, czyli po kokardę. Jedzą tyle, by zadbać o optymalną ilość tłuszczu. Taką, która pozwala im przetrwać kilka kolejnych godzin, nie więcej. Wiedzą, że nie mogą za dużo zjeść, ponieważ w razie zagrożenia będą za wolno uciekać - wyjaśnia prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Koncentracja drobnych ptaków w jednym miejscu błyskawicznie przyciąga drapieżniki. Głównym zagrożeniem są krogulce oraz koty, które potrafią zakodować w pamięci kształt karmnika, traktując go jako pewne miejsce polowań. - Pojawiają się w jego okolicy regularnie, przewidując, że właśnie tam może być więcej potencjalnej zdobyczy - dodał ornitolog.
W zimowej stołówce zwykle jako pierwsza melduje się sikora bogatka. Tuż za nią podąża modraszka, a następnie dzwońce, wróble, kowaliki i ptaki krukowate. Te ostatnie, zwłaszcza gawrony i sroki, są wyjątkowo spostrzegawcze i bystre, potrafią zapamiętać osobę regularnie dostarczającą pokarm. Jak wyjaśnia prof. Leniowski, nie jest to zjawisko z obszaru literatury science fiction, lecz dobrze poznany mechanizm adaptacyjny.
- Jeżeli ta sama osoba, zwykle podobnie ubrana, wysypuje smakołyki, sroka z dużej odległości rozpozna opiekuna. Potrafi nawet zbudować sobie mapę i w określonej kolejności zwiedzać znane punkty z jedzeniem. Widząc wychodzącego z domu człowieka, nie czeka nawet na moment, aż wysypie ziarno, ale prewencyjnie pojawia się w okolicy, przewidując nadchodzącą okazję do posiłku - dodaje ornitolog.
Zimowe żerowanie ptaków przypomina precyzyjny plan skrojony pod dyktando światła. Najważniejszymi punktami w grafiku są okolice świtu oraz czas tuż przed zapadnięciem zmroku. Jak wyjaśnia profesor, ptaki pojawiają się w karmniku "jak się tylko zrobi szaro", by szybko uzupełnić energię po nocy. W południe jedynie "trochę dziubną", a kulminacja żerowania przypada na moment przed zachodem słońca. Ten plan burzy tylko mróz, wtedy ptaki godzą się na większe ryzyko. - Stają się nieco mniej uważne, ponieważ muszą zjeść szybko i dużo. Potrafią wówczas dłużej przebywać przy karmniku i nie optymalizują czasu wizyt - wyjaśnia ornitolog.
Naturalny rytm zmienia się w miastach, gdzie sztuczne oświetlenie wydłuża ptasią dobę. - Pojawiają się przy karmnikach wcześniej niż te pod lasem i żerują dłużej. Nie idą spać, gdy tylko robi się ciemno, ale co najmniej godzinę później. W przypadku krótkiego zimowego dnia jest to zasadnicza zmiana - zauważa profesor.
Aby zminimalizować ryzyko ataku drapieżników, sikory stosują strategię grupową opartą na wzajemnej wymianie informacji. Choć każda ma "małą baterię" energii, ewolucyjnie opłaca im się informować konkurencję o znalezionym pokarmie. - Każda z sikorek "rozumie", że jeżeli będzie postępować fair i wyda głos o jedzeniu, to wszyscy się pożywią. Liczy na to, że gdy inna sikorka znajdzie pokarm, również da znać. Dzięki temu są w stanie przeżyć z dnia na dzień - wyjaśnia prof. Leniowski.
Do stad sikor regularnie dołączają inne gatunki, dla których obecność i głosy pobudzonych sikorek są jednoznacznym sygnałem, że w okolicy znajduje się bogate źródło energii. Najczęstszymi gośćmi są oba gatunki wróbli - domowy oraz mazurek, a także kowalik. Jak tłumaczy prof. Leniowski, ptaki te nie muszą same odnajdywać pokarmu, gdyż bazują na akustyce i obserwacji sąsiadów. - Widząc, że sikory przelatują, słysząc taki typowy dźwięk towarzyszący pobudzeniu przy karmniku, przylecą - tłumaczy profesor.
Wspólne żerowanie to jednak także nieustanna analiza kondycji sąsiadów, od której wyznaczana jest "prosta granica życia i śmierci". Ptaki bacznie obserwują, czy towarzysze przy stole nie stali się zbyt ociężali, co mogłoby opóźnić wspólną ucieczkę. - Sikora stara się ocenić, czy sąsiedzi są już najedzeni i przez to spowolnieni, czy są jeszcze na etapie połykania pierwszych kęsków. Co oznacza, że najprawdopodobniej ptaki dobrze szacują, jak bardzo są ociężałe przy stole - tłumaczy prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego. To jest o tyle ważne, że każda sekunda dekoncentracji to okazja dla drapieżnika, by zaatakować ociężałą ofiarę.
Logika przetrwania sprawia, że dokarmianie ptaków ma sens tylko wtedy, gdy jest prowadzone w sposób ciągły i higieniczny. Moment rozpoczęcia akcji powinny dyktować warunki atmosferyczne: temperatury ujemne, silny wiatr lub trwała pokrywa śnieżna. Raz podjęta decyzja staje się dla ptaków obietnicą, której nie wolno łamać. - Jeżeli już zaczniemy sypać ziarno, musimy robić to konsekwentnie do przełomu lutego i marca - podkreśla prof. Leniowski.
Natomiast gdy robimy to nieregularne, zafundujemy ptakom pułapkę ekologiczną. - Ani nie będą mogły wypłacić sobie z tej dywidendy szczęścia w postaci jedzenia, ani nie będą pewne, czy lecąc w miejsce, gdzie potencjalnie może być pokarm, warto narażać się na większą szansę bycia zjedzonym - tłumaczy ornitolog.
Równie ważna jest jakość pokarmu. Skoncentrowanie ptaków w jednym miejscu sprzyja roznoszeniu chorób, dlatego stary lub spleśniały pokarm to dla nich wyrok. - Ptak nie padnie od razu, ale stanie się nosicielem patogenów i łatwym celem dla drapieżnika. Dobre jedzenie to tylko świeże ziarno w czystym karmniku - podsumowuje prof. Leniowski. (PAP)
al/ bar/ ktl/
WSA podtrzymał decyzję o wygaszeniu mandatów radnych po
PiSowskie cwaniaczki przejechały się jak gołą d... po nieheblowanej desce
wPiSdu
07:49, 2026-01-15
Ślisko na chodnikach w Kruszwicy. Do zobaczenia jutro n
Nie mam domu przy chodniku, nawet nie mieszkam przy chodniku ale pytam: kto i kiedy zlikwiduje wreszcie ten pokomunistyczny złóg o sprzątaniu chodników przez właścicieli posesji, które do nich przylegają?! Chodnik jest własnością tego do kogo należy droga, gdyby ten sam właściciel chciał np. na chodniku postawić rusztowanie bo chce remontować elewację domu to musi pisać wnioski, uzyskać pozwolenia, zapłacić za zajęcie pasa i pies wie co jeszcze, ale jak jest zima to właściciel ma ten sam chodnik w czterech literach a jak się coś stanie to właściciel posesji ma kłopoty a nie właściciel drogi. Kto ten złóg zlikwiduję?
Smród komuny
07:31, 2026-01-15
Zajęcia odwołane w kilku gminach. W Kruszwicy takiej de
Bezpieczenstwo to najwazniejsze dla naszuch dzieci ,
Kami
23:58, 2026-01-14
Zajęcia odwołane w kilku gminach. W Kruszwicy takiej de
W Kruszywicy w podstawówkach najwięcej jest dzieci miejscowych ,więc bez przesady żeby lekcje odwoływać bo jest trochę ślisko. Nie przesadzajmy
Niko
19:32, 2026-01-14
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz