Geneza konfliktu prawnego między urzędnikiem a władzami samorządowymi sięga początku października. Wówczas burmistrz Kruszwicy wydał oświadczenie dotyczące nieprawidłowości w dokumentacji komisji Rady Miejskiej za 2023 rok. Skutkiem tej decyzji było m.in. wypowiedzenie umowy jednemu z urzędników oraz przekazanie sprawy do organów ścigania. Okazało się jednak, że decyzja ta została uznana za błędną.
Sąd przyznał rację zwolnionemu urzędnikowi, który powrócił do swoich obowiązków. Kontrowersje budzą zarówno okoliczności, jak i sposób jego zwolnienia. Urzędnikowi należało się nie tylko zaległe wynagrodzenie, lecz także inne świadczenia oraz zwrot kosztów sądowych. Informacje te dzień później potwierdził burmistrz Kruszwicy.
[ZT]49568[/ZT]
Co wynika z udostępnionych dokumentów?
Powódka prawidłowo i rzetelnie wykonywała swoje obowiązki służbowe, co potwierdziły pozytywne oceny pracy oraz brak zastrzeżeń ze strony przełożonych. Wypłata diet radnym odbywała się wyłącznie po osobistym odbiorze pieniędzy i potwierdzeniu tego własnoręcznym podpisem na liście płac. Sąd uznał, że ewentualne nieprawidłowości na listach obecności nie mogły skutkować nieuprawnioną wypłatą diet.
Pracodawca nie udowodnił, że doszło do sfałszowania podpisów radnych ani że powódka dopuściła się ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych. Podkreślono, że nadzór nad komisjami Rady Miejskiej nie należał do zakresu obowiązków powódki. W konsekwencji sąd uznał, że zwolnienie dyscyplinarne było nieuzasadnione i naruszało przepisy prawa pracy.
Poniżej fragment udostępnionego w sieci dokumentu
"Z ustaleń faktycznych wynika, że powódka skrupulatnie wykonywała powierzone jej obowiązki i zadania. Otrzymywała pozytywne oceny okresowe pracy, a jej bezpośredni przełożony nie miał zastrzeżeń do sposobu wykonywania przez nią obowiązków. W tym nie sposób dopatrzyć się jakichkolwiek naruszeń przez powódkę w obowiązku wypłaty radnym diet.
Każdorazowo wypłata diet radnym odbywała się w gotówce do rąk własnych bezpośrednio po skończonym posiedzeniu. Nie zdarzyła się taka sytuacja, aby radny odbierał pieniądze w imieniu drugiego radnego. Nadto wypłata pieniędzy była potwierdzana własnoręcznym podpisem w obecności powódki. Każdy z radnych osobiście podchodził do powódki, która wypłacała mu pieniądze, a radny odbiór pieniędzy potwierdzał własnoręcznym podpisem na liście płac. Następnie podpisaną przez radnych listę płac powódka przekazywała do księgowości Skarbnikowi Gminy, który ją weryfikował. W ten sposób powódka rozliczała się z wypłaconych diet. Dodatkowo zwrócić należy uwagę, iż komisje składały się przeciętnie z 3–5 członków. Powódka sporządzając protokół uczestniczyła w posiedzeniach komisji, a zatem wiedziała kto w nich uczestniczył i znała ich skład. Znała także każdego z radnych i wiedziała komu wypłaca pieniądze. Nie może ujść uwadze Sądu także okoliczność, iż pracownik księgowości w oparciu o uzyskane informacje o terminie posiedzenia komisji i ilości jej członków przygotowywał zaliczkę na wypłatę diet. Powódka natomiast bezpośrednio przed posiedzeniem komisji pobierała z księgowości pieniądze, z których następnie wypłacała radnym diety. Zdarzały się jednak sytuacje, kiedy z uwagi na wczesną porę rozpoczęcia posiedzenia, powódka nie była w stanie pobrać zaliczki z księgowości, wówczas diety wypłacała z własnych pieniędzy, które potem były jej zwracane.
W końcu – odnosząc się do treści wskazanej w oświadczeniu przyczyny rozwiązania umowy o pracę – zauważyć należy, że sfałszowane podpisy radnych na listach obecności z posiedzeń, nie mogły doprowadzić do nieuprawnionej wypłaty diet radnym za udział w komisjach Rady Miejskiej, skoro warunkiem wypłaty diety było pokwitowanie własnoręcznym podpisem odbioru pieniędzy na liście płac. Zatem sam podpis na liście obecności nie stanowił wystarczającej podstawy do wypłaty diety, w tym zakresie kluczowy pozostawał podpis na liście płac i ewentualnie jego sfałszowanie mogłoby doprowadzić do nieuprawnionej wypłaty diety. Tymczasem pozwany nie zarzuca powódce „ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych” w postaci niewłaściwego nadzoru i niewłaściwego wykonywania prac administracyjnych, co miało doprowadzić do sfałszowania podpisów na liście płac, a wyłącznie na liście obecności.
W realiach sprawy dla uwzględnienia powództwa kluczowy pozostaje również termin miesięczny z art. 52 § 2 k.p., po upływie którego nie może nastąpić rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia. Zgodnie z tym przepisem rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika nie może nastąpić po upływie 1 miesiąca od uzyskania przez pracodawcę wiadomości o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie umowy. Inaczej mówiąc, pracodawca może przez miesiąc rozważać zastosowanie tego trybu rozwiązania umowy o pracę, ze względu na jego charakter najbardziej dotkliwy dla pracownika. Termin określony w art. 52 § 2 k.p. powinien być liczony od momentu, w którym pracodawca uzyskał w dostatecznym stopniu wiarygodne informacje uzasadniające jego przekonanie, że pracownik dopuścił się czynu nagannego w stopniu usprawiedliwiającym niezwłoczne rozwiązanie umowy.
Nadto poza brakiem dostatecznego sprecyzowania przyczyny uzasadniającej rozwiązanie umowy o pracę, pracodawca nie wykazał, aby była ona prawdziwa, pomimo tego, że ciężar udowodnienia przyczyny zwolnienia dyscyplinarnego spoczywa na pracodawcy (art. 6 k.c. w zw. z art. 232 k.p.c.). Jest to o tyle istotne, bowiem ocena naruszenia obowiązków pracowniczych w świetle przesłanki określonej w art. 52 § 1 pkt 1 k.p. jest możliwa jedynie w przypadku, gdy bez żadnych wątpliwości można stwierdzić, iż do tego naruszenia doszło. Nie jest zatem możliwe zakwalifikowanie czynu pracownika jako ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, jeżeli brak jest pewności, że został on w ogóle popełniony.
W realiach sprawy strona pozwana nie wykazała, aby zostały sfałszowane podpisy radnych na listach obecności. Na wykazanie powyższego niewystarczające jest oparcie się jedynie na zeznaniach świadków, którzy zresztą nie byli w stanie precyzyjnie wskazać na których listach doszło do podrobienia ich podpisów. W tym zakresie zachodziła konieczność przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego sądowego, który potwierdziłby te zarzuty w sposób niebudzący wątpliwości.
Pozwany poprzestał także tylko na samych twierdzeniach powołanych w odpowiedzi na pozew, chociażby co do kwestionowania odbycia się posiedzenia komisji z 25 sierpnia 2023 roku. W tym zakresie jedynie wskazał na przeprowadzoną rozmowę z ……… oraz z ………, którzy kwestionowali swój udział w posiedzeniu, natomiast nie sformułował wniosku dowodowego o przesłuchanie tych osób w charakterze świadków. Z uwagi na powyższe Sąd przyjął, iż powyższe okoliczności – stosowanie do art. 6 k.c. w zw. z art. 232 k.p.c. – nie zostały wykazane.
Wreszcie pozwany nie wykazał pozostałych przesłanek z art. 52 § 1 pkt 1 k.p. do stwierdzenia, że powódka dopuściła się „ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych”. Brak jest podstaw do przypisania powódce bezprawności działania, winy albo przynajmniej rażącego niedbalstwa. Podkreślić bowiem należy, iż z analizy zakresu czynności powódki obowiązującego od października 2013 roku, nie wynika, aby do jej obowiązków pracowniczych należało sprawowanie jakiejkolwiek formy nadzoru związanego z posiedzeniami komisji Rady Miejskiej. Wprawdzie powódka była zobowiązana do obsługi administracyjnej komisji, sporządzania protokołów z posiedzeń i wypłaty radnym diet, to jednak w żadnym miejscu nie wskazano, aby zadania powódki obejmowały nadzór nad komisją. Powyższe jest o tyle istotne, bowiem nie można zarzucać pracownikowi „ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych”, jeżeli zarzucane uchybienie nie mieści się w zakresie jego obowiązków.
Odnosząc się do winy umyślnej, stwierdzić należy, iż nie wykazano, aby powódka celowo swoim zachowaniem przewidywała wystąpienie szkodliwego skutku oraz sprawowała niewłaściwy nadzór i niewłaściwie wykonywała prace administracyjne, a przynajmniej na to się godziła, co miało ostatecznie doprowadzić do podrobienia podpisów radnych na listach obecności i na tej podstawie do nieuprawnionej wypłaty diet. Brak jest także podstaw do przyjęcia po stronie powódki rażącego niedbalstwa, a zatem niezachowania minimalnych (elementarnych) zasad prawidłowego działania w danej sytuacji, czy też działania w sposób odbiegający od miernika minimalnej staranności. Wręcz przeciwnie, z poczynionych w sprawie ustaleń wynika, że powódka wykonywała swoje obowiązki prawidłowo i z należytą starannością."
Co dalej z konkursem na dyrektora biblioteki? Dziś ma z
Wrona ma rację
Prawda
12:52, 2026-01-30
Sprawa wycinki drzew przy drodze Włostowo–Kruszwica roz
a ja mam to gdzieś, nie lubię być za i przeciw czemukolwiek ale za to uwielbiam czytać komentarze jak ludzie się wzajemnie opluwają i hejtują, to lepsze niż turecki serial.
Marek
12:19, 2026-01-30
Co dalej z konkursem na dyrektora biblioteki? Dziś ma z
Dziennikarz radia PiK zainteresowany posadą w bibliotece. Bardzo zastanawiające, że nikt nie chce takiego dziennikarza z takim doświadczeniem i dorobkiem przy poważniejszych projektach. Pojawia się w Kruszwicy gdzie włodarzem jest były wojewoda z ramienia PiS. Wystarczy połączyć kropki i powstaje obraz jak to dziennikarz pojawił się w konkursie w Kruszwicy. Najlepszym smaczkiem jest skład komisji rzekomo tylko opiniodawczej. A w składzie sami członkowie przychylni włodarzowi więc kwestia opinii staje się jasna. Smutny obraz. Pozdrawiam.
Wrona
12:01, 2026-01-30
Co dalej z konkursem na dyrektora biblioteki? Dziś ma z
Przeczytajcie komentarz Pani Rogozińskiej.Nic dodać, nic ująć. Kolejny raz wstydzimy się za włodarza.No poprostu znowu się o gminie mówi.
Ale wstyd
11:20, 2026-01-30
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu mojakruszwica.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz