Samochodów elektrycznych przybywa, a wraz z nimi… nowy problem. W całej Polsce dochodzi do kradzieży kabli do ładowania. Powody? Nie zawsze chodzi tylko o pieniądze.
Popularność samochodów elektrycznych w Polsce wyraźnie rośnie, co przekłada się na dynamiczną rozbudowę infrastruktury ładowania. Jak zwraca uwagę Wprost.pl, wraz z tym rozwojem pojawiło się zjawisko, którego wcześniej praktycznie nie było – masowe kradzieże kabli do ładowania pojazdów elektrycznych i hybryd plug-in.
Przypadki niszczenia infrastruktury odnotowywane są w różnych częściach kraju, a skutki takich działań odczuwają nie tylko kierowcy, ale również operatorzy stacji oraz samorządy, które współfinansowały inwestycje ze środków publicznych.
Znikają przewody, ładowarki zostają wyłączone z użytku, a kierowcy – często w trasie – zostają z problemem, którego nie da się szybko rozwiązać.
To nie tylko kwestia komfortu. Kradzieże powodują opóźnienia w podróżach, utrudniają transport i generują duże straty finansowe. Naprawa jednej stacji po takim incydencie może kosztować od kilkunastu do ponad dwudziestu tysięcy złotych. Co istotne, znaczna część infrastruktury powstała przy udziale środków publicznych, co oznacza, że skutki procederu pośrednio ponoszą podatnicy.
Firmy obsługujące stacje ładowania próbują się bronić. Montowany jest monitoring, pojawiają się systemy alarmowe, a w niektórych miejscach także dodatkowe zabezpieczenia mechaniczne. Problem w tym, że sprawcy działają szybko i bez skrupułów, często nocą lub w słabo uczęszczanych lokalizacjach.
Surowe kary również nie zawsze odstraszają. Za kradzież i niszczenie mienia grozi nawet do pięciu lat więzienia, ale ryzyko wciąż nie zniechęca kolejnych osób.
Najprostsze wyjaśnienie to szybki zysk. Kabel do ładowania zawiera kilka kilogramów miedzi, którą można sprzedać w skupie złomu za kilkaset złotych. To właśnie ten surowiec najczęściej przyciąga złodziei.
Coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że nie zawsze chodzi wyłącznie o pieniądze. Zwraca uwagę sposób działania sprawców – przewody bywają przecinane tuż przy stacji, a fragmenty z wtyczkami porzucane w pobliżu. To rodzi podejrzenia, że w części przypadków mamy do czynienia z celowym niszczeniem infrastruktury, motywowanym niechęcią do elektromobilności jako takiej.
Czy to zwykła kradzież, czy forma ideologicznego sprzeciwu wobec zmian w motoryzacji? Jednoznacznej odpowiedzi brak, ale skala zjawiska niepokoi. Tym bardziej że liczba samochodów elektrycznych w Polsce będzie rosła, a wraz z nią zapotrzebowanie na sprawną i bezpieczną infrastrukturę.
Jeśli problem nie zostanie skutecznie ograniczony, kable mogą znikać szybciej, niż przybywać będą nowe ładowarki – a to scenariusz, który uderzy nie tylko w kierowców „elektryków”, ale w cały system transportu.
Źródło zdjęcia głównego: Obraz autorstwa teksomolika na Freepik
Urząd Miejski w Kruszwicy ogłosił nabór na stanowisko u
Pani z Gniewkowa przyjdzie?
17:52, 2026-01-21
Frejliszek kontra Czarnek. Ostre starcie o Zielony Ład
Brawo panie Tomku,szkoda że mieszkańcy naszej gminy popełnili błąd nie głosując na Pana w wyborach na burmistrza. Teraz mają kukiełkę z PiSu. Jeszcze raz brawo,i dużo zdrowia i siły żeby chociaż próbować przemówić ludzią do rozsądku. Nigdy więcej PiSu.
Paweł
17:19, 2026-01-21
Urząd Miejski w Kruszwicy ogłosił nabór na stanowisko u
Jeśli Paweł pisze prawdę, to burmistrz nie ma wstydu w ogóle. A przy okazji zapytam ile kosztowało podatników spotkanie z Czarnkiem,które nic nie dało???
Wyborca
17:16, 2026-01-21
Urząd Miejski w Kruszwicy ogłosił nabór na stanowisko u
I po co te nabory,czy konkursy jak wiadomo że to stanowisko będzie piastować przyjaciel z PiSu,jak zresztą wszystkie. Wstydźmy się takiego burmistrza.
Paweł
17:03, 2026-01-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz