Zamknij
REKLAMA

Archiwa Szlacheckie jako silva rerum [FELIETONY]

17.10, 06.10.2022 Przemysław Bohonos, Joanna Śmigielska Aktualizacja: 17.10, 06.10.2022
Skomentuj
REKLAMA

Próbując omówić archiwa szlacheckie jako silva rerurm należy podjąć próbę wyjaśnienia czym są owe sylwa. Otóż sylwa Sylwa (łac. silva rerum = dosł. las rzeczy) – forma piśmiennictwa popularna w okresie staropolskim, zwłaszcza w kręgach szlacheckich, wywodząca się m.in. ze zbioru Silvae rzymskiego poety Stacjusza, obejmująca niejednorodne formalnie teksty zapisywane "na gorąco" i wyróżniające się różnorodną tematyką. Wiąże się z tym również nazewnictwo mimiscellanea zbiór tekstów różnych autorów i różnej treści; dział w czasopismach, zawierający notatki z różnych dziedzin; por. silva rerum. Etymologia tego słowa wywodzi się z łaciny i oznacza rozmaitości z l.mn.r.nij. od misellaneus “mieszany” z misellus “jp.” od miscēre.

"Silvae" to również pięcioksięgowy zbiór poezji okolicznościowych, świadectwo kultury literackiej rzymskiej elity okresu flawijskiego. Stacjusz ukazuje w nich swoje mistrzostwo w posługiwaniu się heksametrem oraz w miarami lirycznymi. "Silvae" to zbiór niezwykle różnorodny, w którym obok utworów opisowych znajdują się także poetyckie żarty, epicedia, a także utwory poświęcone cesarzowi Domicjanowi. Sam Stacjusz to poeta rzymski, urodzony w Neapolu, związany z dworem cesarza Domicjana. Utracił względy cesarza po opublikowaniu dzieła poświęconego wojnie z Germanami (De bello Germanico), po czym powrócił do Neapolu, gdzie zmarł. Zachowały się następujące utwory Stacjusza: Thebais lub Tebaida - poemat opisujący walkę synów Edypa o panowanie w Tebach Achilleis - poemat o dziejach Achillesa Silvae - zbiór wierszy o różnej tematyce, zawierający również panegiryki na cześć Domicjana.

Poezja Stacjusza miała wpływ na omawiane przez nas silva. Poeta wpływowy i popularny aż do XIX wieku, odkąd jego sława przyćmiona została zarzutami o wtórność i powierzchowność. Pamiętany nadal dzięki obecności w Boskiej komedii Dantego, gdzie spotyka Wirgiliusza oddając mu hołd (tak jak w ostatnich wierszach swojej Tebaidy). Próbę reinterpretacji anty-psychologicznej stylistyki postaci literackich Stacjusza podjął m.in. C.S.Lewis wskazując na nowy, alegoryczny kierunek w budowaniu postaci literackich poety. O ile Lewis uważa, że Stacjusz tworzy 'zalążek' alegorii, coraz częściej słyszy się dziś opinie rehabilitujące stylistykę Stacjusza jako poważnie twórczy element estetyki alegorycznej, chętnie naśladowaną już w średniowieczu i aż do ok 1800 roku.

Szczególną popularność w Polsce zdobył pomysł silva rerum zainspirowany m.in. zbiorem wierszy Silvae; rozwijając się w literaturze staropolskiej jako odrębny gatunek sylwa, uprawiany nie tylko przez najznakomitszych pisarzy, jak Andrzej Frycz Modrzewski, ale i powszechnie, w bogatszych domach, gdzie mieszał się z pamiętnikarstwem.

Zdaniem Joanny Partyki z Uniwersytetu Warszawskiego badacze rzadziej sięgają do źródeł starszych z okresów np. XVI i XVII. W wiekuXVII nastąpiło rozbicie jedności w kulturze. Pojawiły się różne nurty przypisane do różnych stanów społecznych. Odbiciem tego zjawiska w literaturz było przenikanie do niej - obok oficjalnego nurtu o cechach baroku, również nurtów odmiennych, a częściowo opozycyjnych.

Szlacheckie księgi rękopiśmienne typu Silva Rerum (łac. „las rzeczy”) od dawna wykorzystywane były przez historyków jako źródło do historii politycznej, gospodarczej czy dziejów obyczaju i literatury. Wydobywano z nich teksty rzadkie bądź w ogóle nieznane, nie utrwalone bowiem za pomocą drukarskiej prasy. Stawały się swego rodzaju archiwami-zbiorami pamiątek z przeszłości, kolekcjami tekstów danej epoki. Księgi te nie tylko zabezpieczały pamięć przeszłości, ale pełniły różnorodne funkcje kulturowe, odzwierciedlając zainteresowania i potrzeby twórców.

Sylwa jako twór formacji kulturowej sarmatyzmu (barok) uwydatniała jej specyficzne cechy a jednocześnie ją współtworzyła. Do końca istnienia Rzeczypospolitej Sylwy wykorzystywano w bieżącej działalności politycznej i gospodarczej, w zarządzaniu majątkiem, w wystąpieniach publicznych, życiu towarzyskim i rodzinnym. Zawarte w nich teksty pełniły funkcje kompendium politycznego, podręcznego zbioru wzorcowych listów i mów na każdą okazję, anegdot i sentencji. Gromadzone pieczołowicie wiadomości z historii czy geografii pozwalały opisać przeszłość i określały horyzont geograficzny przeciętnego szlachcica. Obok wiedzy teoretycznej, podręcznikowej erudycji, pojawiały się jednak także praktyczne wskazówki- jak zrozumieć i oswoić otaczający świat. Pomocą służyły zaklęcia, recepty, remedia na wszelkie choroby, przepisy gospodarskie (patrz: w kuchni sarmackiej). Sylwa traktowana jest więc jako „archiwum sarmackiej pamięci”.

Joanna Partyka portretując staropolskie „żony wyćwiczone”, a zarazem kobiety samodzielne, znające sztukę czytania i pisania, podkreślała iż Polki rzadko chwytały za pióro z powodu braku odpowiedniego wykształcenia, ogromu obowiązków domowych, a przede wszystkim z dominującego schematu oczekiwań społecznych, wtłaczającego je w role żon i gospodyń1. Jakub Kazimierz Haur w swym poradniku gospodarskim uważał kobiety za szczególnie podatne na wpływy mody, a co za tym idzie na zgubny wpływ literatury świeckiej. Otium kobiet - to w ujęciu Haura to marnotrawienie czasu na gry w karty i czytanie bezwartościowych książek. W jego mniemaniu kobiety oddające się takiej lekturze oddalały się od prawdziwych wartości chrześcijańskich. Ciekawą ewolucję poglądów na kwestię czytelnictwa kobiet obserwujemy w kolejnych tomach „Nowych Aten” Benedykta Chmielowskiego. W przedmowie tomu pierwszego określając grupę potencjalnych czytelników wyklucza kobiety: „Jednym damom jako też literatom się nie przysłużę, bo nie panieński sejmik, nie romanse, nie żywoty albo przykłady piszę”2. Poprawę sytuacji odnotował w drugiej połowie XVIII wieku Hugo Kołłątaj w swym publicystycznym traktacie o edukacji. Podkreślał nie tylko kobiecą umiejętność doboru lektury, ale także i umiejętności pisarskie.

W osiemnastowiecznych leksykonach uczonych – literatów Jana Daniela Janockiego kobiety stanowią niewielki procent. Polonia literata nos tri temporis z 1755 r. notuje 7 nazwisk (Zofia Gałecka, Elżbieta Kowalska, Antonina Niemirzycowa, Maria Ogińska, Angela Zaleska, Aleksandra Załuska i Teresa Załuska). Daje to 3,5 % uczony zarejestrowanych przez Janockiego. Pięć lat później w nowej wersji słownika biograficznego Saksończyk odnotował jedynie trzy kobiety (Elżbieta Drużbacka, Antonina Niemirzycowa, Teresa Załuska)

W twórczości kobiet ceniono bardziej talent i delikatność wiersza niż wykształcenie i erudycję. Twórczość kobieca rzadko wdzierała się na literacki Parnas, zwłaszcza ta spod znaku muzy domowej. Zachowane do dzisiaj nieliczne sylwy kobiece dowodzą jednak, iż świat malowany białogłowskimi notatkami jawił się nie mniej barwnie niż świat męskiej wojny i polityki. Spisywany na przełomie XVII i XVIII stulecia kodeks cześnikowej Racławskiej to niewielki raptularz, w którym nieznana z imienia szlachcianka zapisywała wydarzenia godne pamięci. Czytamy tu o sukcesach i porażkach gospodarskich, zakupach inwentarza, stratach w wyniku ciężkiej zimy. Sylwa cześnikowej zawierała, poza prozą życia codziennego, prozę miłosną. Obok gospodarskich zapisków pojawiają się noty o treści miłosnej sporządzane w wolnej chwili:

Serdeczna pociecho słodkich ust twoje strzały

Serce me zraniło miłość okowały

Już giną prawie w tęskliwej sprawie

Serce umiera, miłość naciera............

Sylwy pozostawione przez Teresę z Bielińskich Działynską - początkowo były to zapisy rachunkowe, potem rejestrowane tam były dzieci, potem wnuki. Dzięki temu księga rachunków stała się ważnym świadectwem tradycji rodowej.

Z czasów stanisławowskich pochodzi zbiór kopiariuszy tworzonych przez Ludwikę Chodkiewiczową. Córka Wacława Rzewuskiego, żona Jana Mikołaja Chodkiewicza pozostawiła ciekawe świadectwo zainteresowań politycznych i literackich. W kolejnych tomach odnajdujemy ślady zainteresowania sprawami publicznymi takimi jak: bezkrólewie, elekcja z 1764 r., Konfederacja Barska. Opisywała listy, manifesty, mowy, jak i wiersze komentujące bieżące wydarzenia polityczne.

Rodzaj zapisów sylwicznych odzwierciedlał pozycję społeczną kobiety. Sylwy kobiece dostarczają całego bogactwa tekstów odzwierciedlających różne postawy, zainteresowanie i osobowości. Trudno byłoby się zgodzić z dość jednostronną opinią, iż ,,w kobiecych sylwach dominuje codzienność, ograniczona kręgiem szafy, kuchni i obory, zamknięta w przepisach kulinarnych, smażonych ulepkach z fiołkami, plastrach na disenteryja, komorze pełnej orientalnych przypraw, regestrach sukien i powinności wobec zatrudnianej służby’’.

Pojęcie sylwiczności wykorzystywane jest ostatnio coraz częściej, jako kategoria opisu kultury sarmackiej. Badacze dostrzegają, bowiem podobieństwo pomiędzy silva rerum a drukowanymi dziełami historycznymi. Sylwy odzwierciedlały pewien typ zainteresowań i potrzeb szlacheckich. Księga dostarczała wzorów, przykładów parenetycznych umacniających tradycyjny system wartości. Sylwa gromadząc egzempla historyczne, wiadomości o świecie stawała się skarbnicą wiedzy przeciętnego szlachcica. Określała jego horyzonty myślowe, utrwalając system tradycyjnych przekonań. Obok tekstów umacniających formacje sarmacką, odzwierciedlają obowiązujący system przekonań, kulturę polityczną. Gromadzenie aktów, wystąpień, przemówień czy innych dokumentów zabezpieczało je przed rozproszeniem i stanowiło gotowe wzory. Zawartość księgi określała również potrzeba gromadzenia informacji pożytecznych w życiu codziennym, w działalności gospodarskiej. Kłopoty z podagrą, dolegliwości żołądkowe, ból głowy musiały stanowić częsty problem skoro tak dużo spotykamy metod ich leczenia. Konkretnym przepisom, korzystającym z doświadczeń medycyny naturalnej towarzyszyła wiara w moc szczególnych przedmiotów, amuletów, proszków, wiara w panaceum. Przed chorobami jak i nieszczęściami chroniły zaklęcia oraz wiedza o dniach feralnych. Sacrum łączyło się z profanum. Obok zaklęć pojawiały się modlitwy, suplikacje do patronów, do Matki Boskiej czy Chrystusa. Jest to charakterystyczny rys oddający cechy powierzchownej religijności epoki. Brak głębszej refleksyjności religijnej nie oznaczał jedna braku religii w życiu przeciętnego szlachcica.

W prawie każdej domowej biblioteczce dominowała literatura dewocyjna. Rękopiśmienne księgi silva rerum odczytywane w perspektywie antropologicznej stanowią tzw. eko-dokumenty ludzi danej epoki. Zebrane i zapisane teksty odtwarzają świat subiektywnych doznań osoby piszącej, jej potrzeby i zainteresowania. Dzięki tym księgom możemy bliżej przyjrzeć się życiu sarmatów, ich codziennym zmaganiom czy troskom. Znamy ich światopogląd, wierzenia. Gdyby nie księgi sylwiczne nasza dzisiejsza wiedza dotycząca tamtych czasów byłaby nieporównywalnie mniejsza.

Dokumenty z tek Jana Glinki 1734-1768, nr z. 476, sygn. 1. Przywilej nadania praw miejskich Białemustokowi przez Augusta III w Warszawie 1 lutego 1749 r. (wypis z ksiąg grodzkich brańskich, kopia uwierzytelniona). Zarządzenie Jana Klemensa Branickiego dla władz miejskich białostockich w sprawie gromadzenia drzewa na reperację domów. Dokument wystawiony 10 lutego 1742 r., zagospodarowania nieużytków, dokument wystawiony 17 lipca 1746 r. Przed II wojną światową ww. materiały stanowiły własność archiwum miejskiego w Białymstoku, skąd wypożyczył je Jan Glinka. Łącznie z całą spuścizną po J. Glince, tzw. Teki Glinki, znalazły się one w zbiorach Ośrodka Dokumentacji Zabytków w Warszawie. Decyzją Ośrodka ww. materiały aktowe w 1976 r. trafiły do Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Białymstoku.

Twórczość sylwiczna poddana analizie współczesnego badacza w dominującej liczbie przypadków pozostaje anonimowa. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy można wskazać m.in. na fakt częstego uszkodzenia mechanicznego, niekiedy świadomego, pierwszych kart tekstu, zawierających noty proweniencyjne lub choćby tylko podpisy kolejnych właścicieli. Poza tym, autor rękopiśmiennego kodeksu, tworzył w bliskim kręgu rodzinnym, towarzyskim czy sąsiedzkim. A zatem jego dzieło, nie wymagało specjalnej promocji. Jego zawartość jednak stanowi prawdziwą kopalnię wiedzy o autorze. Twórca Sylwy pozostawał anonimowy, gdyż charakter jego dzieła związany z codziennymi czynnościami gospodarskimi bądź ze sferą otium –„niepróżnującego próżnowania” nakazywał raczej, by przypomnieć fraszkę Jana Andrzeja Morsztyna, siedzieć książce w domu niż zabiegać o drukarską oliwę.

Spośród 66 osób - twórców bądź kontynuatorów tzw. sylw imiennych, ksiąg, których autorów udało się zidentyfikować jedynie w czterech przypadkach możemy mówić o twórcach-literatach, osobach, dla których zapiski w notatniku stanowiły jeden z fragmentów literackiej aktywności. Nie oznacza to jednak, że twórcy Sylwy zamknięci w wiejskim partykularzu nie oddziaływali na lokalne środowisko. Należeli do kręgu aktywnych uczestników życia publicznego. W 16 przypadkach mamy do czynienia z osobami piastującymi godność senatorską. Większość autorów ukończyła kolegia jezuickie bądź pijarskie.

Spośród rękopisów imiennych możemy wskazać na 10 przypadków dziedziczenia i kontynuacji księgi. Księga stanowiąca podręczne kompendium, wędrowała z właścicielem, stąd ustalenie miejsca powstawania Sylwy często nie jest możliwe. Wśród autorów odnajdujemy przedstawicieli m.in. Litwy, Małopolski, Wielkopolski, Mazowsza, Rusi, Podlasia, Podola. Można zatem stwierdzić, że księgi rękopiśmienne typu silva rerum powstawały na całym obszarze Rzeczypospolitej.

Literaturę szlachecką można podzielić diariusze wypraw wojennych, pamiętniki oraz omawiane silva reurm tzw. “wszystko po trochu”. Sama silva była swoistą księgą domową (choć dopiero później oddawaną do oprawy) Pana zapełniana od osobistych notatek począwszy, poprzez zapiski i porady gospodarskie, przepisy kulinarne i lekarskie, odpisy różnych dokumentów, mów wygłoszonych na sejmach, sejmikach, trybunałach, wzory mów okolicznościowych - weselnych, pogrzebowych, listy od przyjaciół i odpisy listów ważnych osobistości; relacje z różnych wydarzeń politycznych i obyczajowych - do anonimowych utworów literackich, zwłaszcza panegiryków, facecji, paszkwili, anegdot, epigramów, fraszek i obscenicznych opowiastek.

Wśród sylw rozróżniamy typowe sylwy jak i nietypowe. Pierwsze były prowadzone przez szlachtę a drugie prowadzone przez sferę magnacką.

Tak o typowej pisze Joanna Partyka w swojej pracy: “Mam przed sobą grubą, liczącą 1118 stronic księgę, pisaną na papierze czerpanym, oprawną w skórę, prowadzoną dość starannie, zaopatrzoną w spis treści według alfabetycznie ułożonych tematów (AGAD, Radz., I I , 46). Tytuł - Miscellanea. Mowy, listy, wiersze i pisma rozmaite w materiach politycznych, prywatnych, familijnych panowania Augusta III. Wewnątrz znajdujemy liczne kopie listów, mowy polityczne, „Diariusz Sejmu Ekstraordynacyjnego w r. 1750 24 Augusti w Warszawie odprawionego", ale także „Fortuna dla dam (wróżby z kostek domina)", a dalej „Fortuna dla kawalerów". Jest także ciekawa „Mowa przed łożnicą" - jedna z całego łańcucha mów weselnych. W niej to ze szczególną uwagą podkreślono wejście w nowe powinowactwa równoznaczne z zawarciem przyjaźni pomiędzy stronami. Powtarza się motyw walki i miecza. W to wszystko wplecione są obsceniczne wierszyki. Dalej - bardzo ciekawy tekst „Kondycje do Przysięgi Żydowskiej". Tu m. in. dokładnie opisano ubiór Żyda przysięgającego chrześcijanom, warunki, w jakich odbywać ma się owa przysięga, oraz konsekwencje krzywoprzysięstwa. Nieco dalej znajduje się banalna informacja, jak robić dobry sok wiśniowy. Okazuje się, że ziemianina interesowały również „dni uroczyste, na których gale bywają u Dworu Królewskiego".

Znajdziemy tu także wiersz o rozwodzie, kopie włoskich listów, wiersze nagrobne, historyczną notatkę o Tatarach. Sporą część omawianej sylwy zajmują rozmaite rachunki, zestawienia finansowe, tabele rozliczeń, np. wyliczenie „dóbr na skarb Pański idących", tabele rozliczeń z folwarków: janowickiego, michałowickiego, zwierzynieckiego, Łukowa, klucza janowskiego. Autorowi sylwy podobały się - widać - wiersze współczesnej mu poetki barokowej, Elżbiety Drużbackiej, skoro poświęcił im parę stronic. I wreszcie dużą część sylwy zajmuje wypis z ksiąg grodzkich krzemienieckich. Większa nieco w formacie, bo licząca 1231 zapisanych kart, jest sylwa prowadzona przez Annę księżnę Radziwiłłowa i jej młodszego syna podczaszego Wielkiego Księstwa Litewskiego — Hieronima Floriana. Ze względu na autorów nie jest to sylwa typowa, prowadzona jest bowiem przez przedstawicieli warstwy magnackiej.

Z tego typu rękopiśmiennymi kodeksami mamy do czynienia o wiele rzadziej. W dodatku wielość charakterów pisma wskazuje na kilku autorów tej sylwy. Na pewno jednak zaczęła ją pisać księżna Anna, co również stanowi wyjątek w regule - kobiety nie zajmowały się na ogół prowadzeniem ksiąg domowych. Ta nietypowa sylwa jest bardzo ciekawa z wielu względów. Informacje tu zawarte mają nieco inny wymiar. Na samym początku została sporządzona lista długów, dalej znajdują się odpisy licznych listów do księżnej Radziwiłłowej w języku polskim, ale także i po łacinie, kopia uniwersału zakazującego wywożenia za granicę saletry, skór i wyprowadzania koni, a także różne inne uniwersały wydane przez Augusta I I I . Parę następnych kart zajmują pisma francuskie.”

Sylwy spełniały szereg funkcji. Wśród nich wymienić możemy kronikarsko-pamiętnikarską; praktyczno-dokumentacyjną (była swoistym archiwum, w którym utrwalano enne i ważne dokumenty, spełniała rolę „listownika", podręcznika w zajęciach gospodarskich i nauce, skarbczyka towarzyskiego); rodowo-ambicjonalną (tu zapisywano dane osobiste i rodowe); literacką. Przy tym wszystkim spełniała też funkcję zabawową, zwłaszcza w sferze poczynań literackich.W sylwach znajdziemy również:

  • 'treści dotyczące „obcych" - cudzoziemców i mniejszości narodowych;
  • wróżby meteorologiczne;
  • przepisy lekarskie i osoby leczące;
  • wpływ ciał niebieskich na człowieka;
  • przepowiednie, złe znaki, komety;
  • dni szczególne;
  • zabiegi magiczne;
  • praktyczne porady gospodarskie;
  • mowy weselne i pogrzebowe, opisy pogrzebów i ślubów.

W sylwach znajdziemy szereg informacji, które z czasem uważano, że mog się przydać należy do nich choćby „Krótka nauka o znakach Niebieskich", w której daje się takie rady:

„Co chcesz prędko sprawić, zaczynaj, gdy [księżyc] w Baranie, Wadze, Koziorożcu, co chcesz, aby długo trwało, zaczynaj, gdy [księżyc] w Byku albo w Wodniku: w ten czas fundamenta albo grunta budynków zakładaj. Znak Lew pożyteczny jest do sadzenia drzewa niefruktującego i do polowania. Pod znakiem Bliźniąt krwie z rąk nie puszczaj".

W takiej samej księdze zamieszczone zostają bogate informacje o rodzinie. Często notowano dane o urodzeniu dziecka choć dokładnych informacji trudno było określić zwłaszcza, że rytm życia na wsi określała przyroda oraz święta religijne.

„24 grudnia z północy czwartkowej na piątek w wilię Bożego Narodzenia o Trzech Kurach dał nam Pan Bóg syna. Krzcił go X Marcellin Chodalewicz, Franciszkan. Dał mu imię Adam, bo tak zasłużył. Niech rośnie na chwałę Bożą i nam na pociechę. Pod Pannami (?) się rodził".

W innej sylwie znajdujemy jeszcze bardziej wyczerpującą notatkę o urodzinach:

„Urodził mi się syn Stanisław Antoni die qunita, Juny w dzień Franciszka w ostatni tydzień przed Świątkami, we wtorek, dzień pod Rakiem, feralny, to jest bez Aspektu Anno 1685 [ . . . ] . Niech go Pan Bóg chowa na obronę Rzptej"1

 

Zainteresowanie szlachty sprawami politycznymi, społecznymi (dotyczącymi jednak najczęściej własnego stanu), historią, czasem też filozofią (oczywiście starożytną), które tak wyraźnie widać przy przeglądaniu sylw, jest na pewno przejawem oficjalnego nurtu tej sarmackiej epoki. Wiele mamy w sylwach mów na sejmach, sejmikach, opisów bitew, sprawozdań z obrad sejmowych, odpisów listów o treści politycznej pisanych przez ważne osobistości, dokumentów historycznych.

Dużo jest tu zwięzłych informacji o funkcjonowaniu państwa i poszczególnych majątków. W dostępnych mi sylwach nie znaleziono jednak wykładu, który by dotyczył starożytnego pochodzenia Rzeczypospolitej, ani też nie ma tu dłuższych wywodów związanych z genealogiami rodzinnymi. Zapewne tkwią one w świadomości ziemiańskiej szlachty, ale jako dogmat nie podlegający podważaniu i przez to niewart dywagacji. Natomiast kult dawności, swoisty historyzm oficjalnej kultury, uwarunkowany przyjęciem właśnie „dogmatu" o pradawnym istnieniu Rzeczypospolitej dostrzegamy w tych księgach we wszystkich możliwych wariantach. Zdarza się пр., że w swych notatkach skryptor pisze o wydarzeniach bardzo odległych w czasie, nawiązując nawet do początków państwa polskiego. Sarmacki kult swojskości przejawiał się w sylwach w bezustannym porównywaniu się z innymi nacjami. To porównanie było często dość skrupulatne, ale zawsze Polak-Sarmata okazywał się być kimś wyższym kulturowo. Pojawiające się zapisy na temat zwyczajów innych narodowości świadczą, że szlachta zauważała swoją odrębność, a nawet ją wręcz przeceniała. I tu poglądy zgodne są z sarmackim kultem swojskości, posuniętej aż do tradycjonalizmu. Dostrzeżemy tu także pewną umiejętność porównywania i analizowania. I tak np. dużą, jak na owe czasy, erudycję „ludoznawczą" wykazał autor XVII-wiecznej sylwy zamieszczając w niej swoisty niby-esej zatytułowany

„Jaki zwyczaj ludzie starzy czasów dawnych mieli w ożenieniu"3. Tu opisane są ciekawe zwyczaje związane z pozyskiwaniem żon, obrzędami zaślubin itp. „u Rzymian, Babilończyków, Wenetów, Francuzów, w Afryce w mieście Leutia, u Teutonów, Ormian, Massajów, Arabów". Najciekawsze jest natomiast zakończenie świadczące o stosunku piszącego do przytaczanych zwyczajów: „Wiele różnych głupich zwyczajów mieli poganie w ich ożenieniu". Jak widzimy, Polaków interesowała inność cudzoziemców. W XVII w. polska szlachta miała wyjątkowe możliwości obserwowania obcych kultur, a zwłaszcza kultury Orientu. Zainteresowanie nią pozostawiło trwałe ślady w języku polskim, niektórych zwyczajach, a nawet tradycyjnym szlacheckim stroju narodowym. Łatwo dostrzec tu pewną sprzeczność. Pisze o niej Wiktor Weintraub analizując literaturę barokową: ..Stosunek dawnej Polski do kultury Islamu byl pelen sprzeczności.

Bez trudu dałoby się zebrać z polskiej literatury barokowej sporą antologię wypowiedzi, dających wyraz wrogości do tego świata «niewiernych psów». A równocześnie świat ten fascynował swoim bogactwem i egzotyka | . . . ] . Był obcy i bliski zarazem" (Weintraub. 1977. s. 91-92). Mamy więc z jednej strony programową ksenofobię, z drugiej fascynację obcą kulturą i przejmowanie obcych wzorów, posunięte aż do całkowitej asymilacji, kpiny z cudzoziemskich zwyczajów (jak w wierszu „Przyczyna, czemu wina Mahomet zakazał Turkom"), ale też i szczegółowy opis „procesji mahometańskiej": ..Trumny pozabijanych Muzułmanów i ich paziów z kościami nieść powinni, do których trumn poprzywiązywane są miecze i szable, dzidy, łuki i insze wojenne oręża połamane, przy których trumnach 600 w włosiennice stare odzianych boso i z połamanym także orężem osób.Tureckich iść powinno"4. Kontakt z niewiernymi Turkami pozwolił rozwinąć w sarmackiej szlachcie przekonanie o wyjątkowej roli Rzeczypospolitej w historii chrześcijaństwa. Świadczy o tym chociażby powyższy fragment - tak miała wyglądać skrucha pokonanych przez Sobieskiego Turków. Mocna była wiara w to, że zwycięstwo polskiego króla pod Wiedniem było zgodne z przepowiedniami. W jednej z sylw skryptor zamieścił proroctwo o królu chrześcijańskim, który wstrzyma turecką nawałnicę i nawróci niewiernych.

Bibliografia:

M. Zachara, „Silva rerum”, w: Słownik literatury staropolskiej: Średniowiecze – Renesans – Barok, pod red. T. Michałowskiej (Wrocław, 1998), 872-875;

W. Nowosad, Archiwa szlachty Prus Królewskich (Toruń, 2004); idem,

„Skarbnice pamięci": prywatne archiwa szlacheckie w XVII i XVIII wieku”, w: Cywilizacja prowincji Rzeczpospolitej szlacheckiej, red. A. Jankowski, A. Klonder (Bydgoszcz, 2004), 25-39; .

S. Roszak, Archiwa sarmackiej pamięci: funkcje i znaczenie rękopiśmiennych ksiąg silva rerum w kulturze Rzeczypospolitej XVIII wieku (Toruń, 2004); idem, „Między sylwą a encyklopedią : Skarbiec rozmaitych sciencyi nieznanego Litwina z 1759 roku”, w: Staropolskie kompendia wiedzy, pod red. Iwony M. Dackiej-Górzyńskiej i Joanny Partyki (Warszawa, 2009), 173-182.

M. Matuszewicz, Diariusz życia mego, t. 1-3, wyd. B. Królikowski (Warszawa, 1986)

[ZT]21428[/ZT]

[ZT]12526[/ZT]

(Przemysław Bohonos, Joanna Śmigielska)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%