Zamknij

Kolejne skarby w Mysiej Wieży. Zobacz jakie artefakty znaleźli badacze Muzeum im. Jana Kasprowicza

11:35, 23.10.2019 | red
Skomentuj
REKLAMA

 

W Mysiej Wieży trwają badania archeologiczne polegające w dużej mierze na usuwaniu pozostałości m.in. po spaleniu zamku 18 czerwca 1657. Wstępne badania oraz znalezione artefakty przyszłości pozwolą nam na ustalenie większej ilości informacji w tej sprawie.

Ekipa badawcza pracuje pod kierunkiem dyrektora Muzeum im. Jana Kasprowicza Marcina Woźniaka. Do tej pory usunięto z wieży śmieci z drugiej połowy XX wieku oraz zebrano szczątki będące pozostałością po podpaleniu zamku przez Szwedów.

Wśród artefaktów udało się odnaleźć gliniane dachówki oraz spaloną zaprawę, która je cementowała. Na boku dachu umieszczono znane również dzisiaj "gąsiory". Dzięki takiemu zastosowaniu, do wnętrza wieży nie dostawał się deszcz.

- Jak widzimy te dachówki są mocno przepalone. Niektóre straciły kolor. Kiedy 18 czerwca 1657 roku, Szwedzi opuścili zamek, podobno go wysadzili, ale pewnie bardziej go podpalili, to jak widzimy dachówka się dwukrotnie wypaliła - mówi naszej redakcji Marcin Woźniak.

Niektóre z dachówek straciły kolory. Można też przypuszczać, że dach był w dwóch kolorach, czerwonym i czarnym. 

[ZT]9482[/ZT]

Zanim badacze dotarli do warstwy z połowy XVII wieku, musieli oczyścić basztę z "śmieci" bliższych współczesności. Wśród nich znalazło się wiele cennych dziś przedmiotów.

- Generalnie są to odpady z czasów PRL. Wieża jest obecnie czysta. Wśród tych śmieci znaleziona została bardzo stara podkowa, która mogła być zawieszona wewnątrz zamku i po prostu spadła - dodaje rozmówca.

Niewykluczone, że znaleziona podkowa jest naprawdę wiekowa i może liczyć kilkaset lat. Świadczyć może o tym nie tylko kształt ale jej szczegółowy wygląd (Więcej wkrótce).

Wśród ciekawych przedmiotów znaleziono także klucze, które najprawdopodobniej były używane na zamku i pochodzą z czasów pruskich. Ciekawy wydaje się również plastikowy pojemnik z monetami. Przynajmniej jedna z nich pochodzi z czasów II Wojny Światowej. Najwyraźniej "zgubił" je turysta.

Skarbów jest więcej. Część z nich została wydobyta w ubiegłym roku.

[ZT]8229[/ZT]

Wśród odnalezionej zabudowy udało się wydobyć dobrze zachowane, stare, gotyckie cegły ręcznie formowane zwane palcówkami. Ponadto w warstwie z czasów pożaru odnaleziona została przepalona ceramika. 

- Wnętrze Mysiej Wieży musiało bardzo mocno się palić. Część rzeczy pod wpływem temperatury stopiła się i wyparowała. Mamy kości. Mamy kości zwierzęce, prawdopodobnie wewnątrz zamku mógł panować bałagan ale mamy również kości ludzkie w tym materiale i to wymaga kolejnych badań - wyjaśnia dyrektor muzeum.

Pożar sprawił, że wszystkie kondygnacje spadły na dół i uległy pożarowi. Temperatura musiała być wysoka. Niektóre ze znalezionych kamieni po prostu pękały.

- Kości jest dosyć dużo. Mamy zatem do czynienia być może z jakimś wypadkiem. Możemy przypuszczać, że ktoś był osadzony w lochu i po prostu zginął.Możemy mieć też do czynienia z dużym bałaganem, który miał miejsce na zamku. Znaleźliśmy kości ludzkie kręgosłupa, obojczyk i wiele innych mniejszych. Zobaczymy co powiedzą dalsze badania w tej sprawie - dodaje rozmówca.

Wśród ciekawych znalezisk udało się wydobyć kościany gwizdek. Należał on najprawdopodobniej do wojska. 

(red)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

Jan z CzarnolasuJan z Czarnolasu

2 0

Czekam na dalsze odkrycia i wiadomości. Historia Kruszwicy i okolic jest bardzo ciekawa i pasjonująca. 11:55, 25.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%