Co to była „Odella” i co właściwie sprzedawano?
Słowo „Lebertran” oznacza tran czyli olej z wątroby dorsza. W XIX wieku był to jeden z najpopularniejszych środków „wzmacniających”: podawany dzieciom i dorosłym, łączony z ideą „odbudowy sił” i leczenia chorób.
W przypadku Lahusena sprawa jest jeszcze ciekawa. Z przekazów o historii bremenskiej „Engel-Apotheke” wynika, że w firmowej recepturze zwykły tran „ulepszono” dodatkiem związków jodu i żelaza, mowa o preparacie określanym jako „Jod-Eisen-Lebertran”, czyli tran jodowo-żelazowy. Opisy wskazują m.in. na dodatek ok. 0,2% jodku żelaza oraz stabilizację mieszanki cukrem, aby ograniczać rozkład składnika.
To ważne: w epoce, gdy nowoczesna dietetyka dopiero się rodziła, jod i żelazo kojarzono z „krwią” i „siłą”, a niedokrwistość (anemia) była częstym rozpoznaniem. W reklamie z 1899 r. pojawia się więc typowy zestaw wskazań: osłabienie, „choroba angielska” (krzywica), problemy „gruczołowe” i „skrofuły”.

Dlaczego reklama tak mocno akcentowała nazwę i „nieautentyczne” preparaty?
W ogłoszeniu z 1899 r. uderza formuła w rodzaju: „zwracać uwagę na nazwę”, „wszystkie inne preparaty są nieautentyczne”. Ten ton nie był przypadkowy. Rynek medykamentów przełomu XIX i XX wieku był przepełniony konkurencją: aptekarze, wytwórcy i pośrednicy sprzedawali różne odmiany tranu, a jakość bywała nierówna (problem przechowywania, jełczenia, zanieczyszczeń, domieszek). W takich warunkach marka i znak towarowy stawały się gwarancją i narzędziem walki z konkurencją. Nie dotyczyło to tylko leków ale także wynalazków o czym pisaliśmy w dziale dotyczącym szalonych wynalazków na Kujawach.
::news{"type":"see-also","item":"47087"}
Ten model budowania „marki farmaceutycznej” dobrze widać także w późniejszych, łatwo dostępnych dziś cyfrowo numerach gazet niemieckich: w anonsach powtarza się schemat „Marke Odella” + obietnica skuteczności + wezwanie do unikania naśladownictwa.
Skąd to przyszło: apteka w Bremie i masowa dystrybucja
Lahusen nie był anonimowym wytwórcą z prowincji. Teksty o dziejach bremenskiej apteki wskazują na przedsiębiorczy charakter projektu: receptura została prawnie chroniona, a sprzedaż rozwijano szeroko, również poza samą Bremą. W źródłach lokalno-historycznych opisuje się, że Wilhelm Heinrich Lahusen junior miał na „Jodelli” zbić znaczący majątek, a skala dystrybucji była na tyle duża, że nawet po sprzedaży apteki miały istnieć zapisy ograniczające możliwość wytwarzania/odsprzedaży tego preparatu przez następców.
Z kolei biblioteki i zbiory muzealne potwierdzają, że „Jodella” funkcjonowała jako pełnoprawny produkt reklamowy, z własnymi seriami druków i materiałów promocyjnych (np. wydawnictwa i grafiki sygnowane przez firmę Lahusen).
Kruszwica w sieci nowoczesności
Najciekawszy wątek z perspektywy Kruszwicy, nie dotyczy samego smaku tranu (powszechnie znienawidzonego przez dzieci), lecz kanału dystrybucji i poziomu „podłączenia” małych miast do obiegu nowoczesnych towarów. Reklama z 1899 r. pokazuje, że apteka kruszwicka działała w ówczesnej rzeczywistości jako punkt sprzedaży produktu, który: miał markę i rozpoznawalny znak, był promowany w prasie jako „najlepszy i najskuteczniejszy” oraz funkcjonował na obszarze wielu miast (w ogłoszeniach pojawiają się długie listy miejscowości i zapewnienia „we wszystkich aptekach”).
To z pozoru drobiazg, ale w praktyce mówi o kulturze zdrowia, o ekonomii codzienności i o tym, jak pruskie (i szerzej: środkowoeuropejskie) miasta końca XIX wieku konsumowały „farmaceutyczną nowoczesność”.
Czy to „działało”? Co mówi nam dzisiejsza wiedza
Z dzisiejszego punktu widzenia trzeba oddzielić dwie warstwy. Najpierw tran jako źródło składników odżywczych. W XX wieku potwierdzono, że oleje rybie zawierają m.in. witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (zwłaszcza A i D), co tłumaczy, dlaczego tran bywał kojarzony z poprawą kondycji dzieci i problemami kostnymi.
Druga sprawa to obietnice marketingowe. Reklamy z epoki przypisywały tranom (również tym „ulepszanym” jodem i żelazem) bardzo szerokie działanie. Od „gruczołów” i skrofułów po anemię. W praktyce była to mieszanka obserwacji, domysłów i języka perswazji, w czasach zanim ustandaryzowano badania kliniczne i rygor reklamy medycznej.
::news{"type":"see-also","item":"48880"}
O Henryku Makowskim w siedzibie NPT. Przypomniano sylwe
Przepracowałam we winiarni prawie 30 lat i bardzo mi żal ,że już jej nie ma.Panie Owczarek ,szacunek dla Pana za dbanie i przypominanie naszej już tak bardzo odległej historii Kruszwicy.👍👍👍
Kruszwiczanka
11:51, 2026-02-16
Zbrodnie niemieckie w Kruszwicy czyli historia zdrady s
Część ludzi, którzy sympatyzowali z okupantem i działali nawet w organizacjach niemieckich pozostało po wojnie w Kruszwicy i wiedli bardzo dobry żywot, a nawet udzielali się w życiu publicznym.
08:48, 2026-02-16
Kruszwickie perspektywy na przyszłość: Dane GUS na tema
Depopulacja to jest jeden z pilnych pierwszoplanowych problemów Kruszwicy, a nie lodowisko czy kino, bo to grozi stopniową degradacją miasta. Władze nie podejmują żadnych działań działań w tym zakresie od lat, tylko się usprawiedliwiają, że tak jest w dużo gminach. Trzeba jak najszybciej powołać nie dużą grupę roboczą która opracuje na początek koncepcję powstrzymania tego niekorzystnego trendu oraz praktyczne kroki jej realizacji. W gminie są ludzie którzy podołają temu wyzwaniu tylko trzeba ich zaprosić do tego zadania i jeszcze uczynią to bezpłatnie. Obecni radni do tego zadania się nie nadają bo oni myślą tylko o diecie, a ich merytoryczne przygotowanie jest na poziomie płotu do Kobylnik. Mikołaj ze swoją ekipą tym nie jest raczej zainteresowany tylko myśli o wyborach w 2027r. aby jak najszybciej uciec z Kruszwicy, a jego świta za nim. Więc prawdziwe problemy gminy jak nie są, tak nie będą rozwiązane. Dowodem na taką postawę rady i włodarza jest uchwała o odpadach w 2026r. z jej treści wynika, że cena za śmieci dla mieszkańców pozostaje jak 2025r a gmina dopłaci z budżetu brakującą kwotę na pokrycie kosztów tak około 1,5 ml. Zamiast przeprowadzić głęboką reformę kosztów wywozu odpadów, cały problem odkłada się na rok, a potem sprawę przeciągnie się do wyborów, aby nie drażnić wyborców. Tylko problem nie zniknie ktoś po wyborach będzie musiał podjąć niepopularne decyzje.
Realista
22:21, 2026-02-15
Trwa budowa wielkiego silosu w Kruszwicy. Budowla zmien
A ile osób z naszej gminy pracuje w cukrowni, a ile dojeżdża? Bo, że zarabiają firmy spoza gminy to wszyscy wiedzą. Gminie zostaje podatek, który nie wystarcza na remonty dróg i chodników oraz sprzątanie miasta po tzw. kampanii.
13:50, 2026-02-15
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu mojakruszwica.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz